Morda mi się rechocze, bo poszedłem do kolonialnego mojego sklepiku przy North Circular Road po sól, a wróciłem z „Faktem – wydanie dla Irlandii”. Koszt – 1 euro. Zaraz sięgnąłem na półkę i znalazłem: „…tymczasem ta mowa przyszła do niego – przepłynęła ocean i znalazła go samotnika (…) taka kochana, taka droga, taka śliczna”.
Morda mi się rechocze z zadumą, bo ukazanie się Faktu w Irlandii znaczy ni mniej ni więcej tylko absolutną rewolucję na tutejszym rynku prasowym. Fakt (albo inny tytuł, który ma dość kasy, żeby nie przekładać z łapy do papy) jednym pstryknięciem może puścić z torbami „niezależny rynek prasowy”. Ano – zobaczymy. Dobrze, że podali godziny meczów w czasie irlandzkim, źle, że nie zaznaczyli, że publiczna RTE2 transmituje. Fajna goła baba i pogoda dla Irlandii.
Zdaje się jednak, że to tylko wydania na mistrzostwa. Szkoda.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)