Ortodoks Ortodoks
33
BLOG

Po co komu Napieralski i SLD?

Ortodoks Ortodoks Polityka Obserwuj notkę 2

 

Zbliżające się wybory potwierdzą jedno: koniec SLD jest coraz bliższy. Napieralski dostanie 5-7% i SLD za rok-dwa zniknie. W przeciwieństwie do nieśmiertelnego PSL-u nie ma niczego co mogłoby go podtrzymać przy życiu.
 
Co ma dzisiaj SLD? Majątek (no ale SD też ma i co z tego?), parę tysięcy członków (mogą odejść – no problem), wymierający żelazny elektorat, kilku kopiących pod sobą liderów i darzonego ambiwalentnymi uczuciami (odwzajemnianymi zresztą) białowieskiego guru. Ma też kandydata Napieralskiego.
Jest to człowiek kompletnie przypadkowy. „Genetyczny”, lecąc Suskim, eseldowiec rodem z PZPR. Gdyby szefowie Biura z  Sevres zapragnęli umieścić  u siebie wzorzec aparatczyka, to można by im podesłać Napieralskiego. Nadał by się. Takich Napieralskich zresztą w sojuszu są pewnie całe zastępy. Jemu po prostu lepiej wyszło.
Zero charyzmy, zero wiarygodności. Zero dykcji nawet. O programie to nawet nie ma co pisać. Ma owszem jeden atut – umiejętność knucia i rozgrywania wewnątrzpartyjnych roszad – ale na wybory to to metoda nie jest.
 
Od wielu lat mówiło się, że SLD może zniknąć wraz z naturalną śmiercią ostatniego zwolennika PRL-u. Sam Sojusz w pewnym sensie zabezpieczał się na tę okoliczność budując poparcie z innych stron. Lata 2000-2005 to był czas kiedy dojrzewała nasza, pożal się Boże, scena polityczna. Stare podziały ustępowały nowym. Kto wtedy dobrze wyczuł wiatr zbierał punkty. Kto wtedy załapał się na top, na tym topie pozostał.  SLD odpuścił sobie walkę o zwolenników pełnej michy, a skierował się ku różnym zielonym, antyglobalistom, feministkom, gejom. Koncepcje te promował najbardziej „polski Zapatero”. I postawił źle. Nie miejsce tu opisywać dlaczego – fakt jest wszakże faktem.
 
Sojusz to dogorywające zgliszcza. Ich stary elektorat (ten co jeszcze żyje) został rozszabrowany przez PO-PiS. Ci co bardziej od antyklerykalizmu cenili sobie pełną michę poszli do PiS. Ci, którzy zamiast socjalnej kiełbasy wyborczej woleli dokopać Rydzykowi poparli PO. Sojusz został ze swoimi gejami i feministkami.  A i to nie wszystkimi. Choć pamięć dawnej potęgi jest jeszcze bardzo świeża to nie przykryje ona brutalnej rzeczywistości. Rzeczywistość ta nie jest jednak wyłącznym efektem serii spektakularnych afer sprzed kilku lat. One sam w sobie mogły zachwiać bieżącą pozycją partii ale nie powinny były jej zniszczyć.
 
Zdecydowała wspomniana już błędna strategia, a także bezprecedensowa, gwałtowna eliminacja wierchuszki partyjnej po aferze Rywina. Pozostali sami Napieralscy. Cokolwiek by złego Nie mówić o Tusku, Kaczyńskich i innych liderach PO-PiS to oni w swoim czasie wykazali się jednak godną podziwu odwagą w walce o swe idee (że najczęściej szkodliwe to już inna historia). Miller z Oleksym co prawda za swe „idee” cierpieć nie musieli ale przynajmniej mieli to coś, co pozwalało ich postrzegać jako prawdziwych, a nie podrabianych, wodzów. Teraz Sojuszowi zostali tylko ludzie, którzy pracę w partii traktują jak.. pracę właśnie. Jak etat. Jest jakaś robota, jest jakaś pensja. Równie dobrze mogliby pracować w PO lub PiS. Równie dobrze mogliby pracować w jakimś banku albo fabryce samochodów.
 
Cóż, ja płakać nie będę. Dla zwolenników PO-PiS mam jednak przy okazji złą wiadomość. Po odejściu pokolenia Tusków i Kaczyńskich zostaną wam już tylko wasze lokalne wersje Napieralskich. Nazwisk nie ma co podawać – oni już są bardzo widoczni w mediach.
PO-PiS czeka więc to samo. Kwestia czasu.
Ciekawe tylko co po PO-PiSie i czy przypadkiem szlag nie trafi też przy okazji całej demokracji.
Ortodoks
O mnie Ortodoks

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka