Problemy Euro są problemami Polski, mimo że Polska nie przystąpiła do unii walutowej. Mogą być to nasze problemy jeszcze bardziej jeśli do niej przystąpimy.
Niestety jest tak, że Rostowski&spółka wydają się być kompletnie ślepi i brną do wspólnej waluty jak ćmy do ognia. To, że to się źle skończy kompletnie do nich nie dociera.
Ponieważ zgodnie z traktatem akcesyjnym Polska zobowiązała się (w przeciwieństwie do np. Danii) do wprowadzenia Euro możemy co najwyżej grać na czas. Chyba, że z Unii Europejskiej wystąpimy, co wcale proste nie jest.
Niemniej elementem gry na czas powinno być referendum w/s przystąpienia do unii walutowej. Kategorycznie NIEwypowiedziane tą drogą powinno na kilka-kilkanaście lat zamknąć gęby €-entuzjastom. Potem się zobaczy – może dożyjemy, że Euro szlag trafi i nie będzie do czego przystępować.
Obecnie sytuacja jest sprzyjająca €-sceptykom. Wiele wskazuje na to, że Euro w Polsce by padło. Rządy wielu państw robią jednak wszystko aby trupa podtrzymywać. Programy „pomocowe” mają na celu przede wszystkim poprawę wizerunku wspólnej waluty. One oczywiście w końcu doprowadzą nas do katastrofy ale w krótkim terminie pozwolą kupić trochę społecznego zaufania. Może być tak, że lata 2011-2012 nie będą już tak dobre dla €-sceptyków. Trzeba się spieszyć!
Pytanie jest zatem proste. Czy Kaczyński i PiS mają gotowy plan przeforsowania referendum w tej sprawie? Najlepiej byłoby aby odbyło się ono razem z najbliższymi wyborami ale to jest oczywiście niemożliwe. Pytanie czy kandydat – być może Prezydent – Kaczyński przedstawiłby Senatowi projekt takiego referendum? Nawet jeśli Senat dalej byłby w rękach PO?
Czy zdążyłby na wybory samorządowe? Czy może wolałby zrobić to przy okazji wyborów parlamentarnych 2011? A może dopiero po nich?
Na co możemy w tej kwestii liczyć? Czy nie skończy się tak jak z Traktatem Lizbońskim, gdy PiS krzyczał, krzyczał, a Lech Kaczyński w końcu ten skandaliczny dokument podpisał?


Komentarze
Pokaż komentarze (36)