Panuje dziś dość powszechny pogląd, że PRL=komuna=lewica, a zatem każdy kto z PRL walczył musi być prawicowcem. Nic bardziej mylnego. Z komuną walczył zarówno prawicowiec Kisielewski jak i lewicowiec Kuroń.
Gdy pojęcia „prawicy” i „lewicy” powstawały ich podstawowym wyróżnikiem był stosunek do kleru, arystokracji, monarchii etc. W istocie tylko te sprawy decydowały, czy ktoś siedział po prawej czy po lewej stronie sali obrad.
Co się zaś tyczy kwestii gospodarczych… kiedy oba pojęcia powstawały sprawa była dość jasna. Lewicy gospodarczej nie było. To, że państwo nie interesuje się gospodarką (w takim stopniu jak później postulowali to socjaliści) było oczywiste i dla monarchistów, i dla postępowców (czyli lewicy).
Dla wszystkich było też jasne, że państwo nie zajmuje się służbą zdrowia, edukacją, kwestią posiadania broni etc. O tym w ogóle nie dyskutowano. W tym sensie wszyscy wówczas byli normalni, czyli prawicowi.
Gdzie z tego punktu widzenia umieścić Kaczyńskiego?
Czy Kaczyński jest za demokracją, czy za przywróceniem porządku, w którym decydują ludzie posiadający własność i płacący podatki (monarchia/republika z cenzusami etc)? Kto ma stanowić prawo? Głoszone poglądy definiują Kaczyńskiego jako lewicowca.
Czy Kaczyński wspiera kler, czy raczej go atakuje? Raczej wspiera, a to definiuje go jako prawicowca.
Z powyższego wynika, że Kaczyński trafić może najwyżej do centrum, a to i tak wersja naciągana, bo wspieranie kleru jest czynnikiem dalece mniej istotnym niż wspieranie demokracji „rządów ludu”. Ja powiedziałbym, że z tego punktu widzenia Kaczyński to po prostu centro-lewica.
Później, gdy lewica wywalczyła już sobie tu i ówdzie swoją demokrację, pojawiły się wątki gospodarcze. Pojawił się dzisiejszy socjalizm. Państwowe emerytury, prawo pracy, edukacja państwowa, służba zdrowia – a jakże, nacjonalizacja przemysłu (to trochę później) i tak dalej.
Gdzie w tym kontekście umieścić Kaczyńskiego? Wierzę, że to pytanie retoryczne. Nawet najzacieklejsi zwolennicy PiS nie są w stanie udowodnić, że Kaczyński to z punktu widzenia roli państwa w gospodarce, edukacji czy służby zdrowia to prawicowiec. Oszczędzę cytatów – kto chce ten znajdzie.
Kaczyński to socjalista pierwszej wody.
Co więcej, z punktu widzenia roli jednostki w świecie Kaczyński również jest socjalistą. Tyle, że narodowym.
Każdy kto ponad indywidualizm stawia kolektywizm jest socjalistą. I nie ma tu żadnego znaczenia dla jednostki, czy ktoś siłą przyporządkuje ją jako „Polaka”, „białego”, „robotnika” czy innego kogoś. Kolektywizm jako idea stanowiąca o wyższości interesu „wspólnego” (cokolwiek to jest) to po prostu socjalizm. Poglądów Kaczyńskiego w tym zakresie przytaczać również nie będą. Są one dość oczywiste i powszechnie znane.
Znów więc, Kaczyński to socjalista.
Poza nieukrywaną sympatią do kleru Kaczyński nie reprezentuje żadnej wartości prawicowej.A przecież sympatia dla kleru nie jest w tym wymiarze najważniejsza. Cała reszta stawia Kaczyńskiego obok Kuronia, ale także np. PPS-u. Myślę, że sam Kaczyński by się tego nie wyparł.
Dlaczego więc, do licha ciężkiego, niektórzy dalej uparcie twierdzą że PiS i Kaczyński to prawica?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)