Ortodoks Ortodoks
51
BLOG

Tuskowi powódź może się opłacić.

Ortodoks Ortodoks Polityka Obserwuj notkę 9

"Nie ma potrzeby ogłaszania stanu klęski żywiołowej. Na razie.” To cytat z Donalda Tuska. Znamienne jest stwierdzenie „na razie”. Gdybym był cyniczny, to powiedziałbym tak:
 
Wybory w lipcu są Platformie nie na rękę. Argument podstawowy to frekwencja. 
Znacznie lepszym terminem jest zatem jesień ale mam wrażenie, że oprócz frekwencji jest jeszcze coś, co za tym przemawia.
Otóż wybory latem oznaczają, że Tusk jako premier będzie musiał działać. Nie będzie miał innego wyjścia, bo jak wytłumaczyć, że nie robi się nic przez grubo ponad rok posiadania pełnej władzy?
Ano wystarczy, że nie będzie to rok. Jeśli miało być to np. 3 miesiące? W takim okresie można nadal nic nie robić, a ludzie się nie pogniewają.
To się da zrobić. Oto jak…
 
Maj – ogłoszenie stanu klęski żywiołowej.
 
Wrzesień/Październik – wybory prezydenckie.
 
Październik – zwycięski Komorowski zostaje zaprzysiężony.
 
Listopad – PO odkurza, stary już bardzo, koncept zorganizowania wyborów parlamentarnych wiosną. Argumentacja za i przeciw jest powszechnie znana. Co prawda projekt ustawy budżetowej jest już procedowany ale pojawiają się głosy, że rząd niekoniecznie zdąży na czas z przedłożeniem jej do podpisu prezydentowi Komorowskiemu. Wówczas będzie on miał prawo do skrócenia kadencji Sejmu. Zrobi to jeśli otrzyma odpowiedni rozkaz.
 
Wiosna 2011 – wybory parlamentarne.
 
 
W takim układzie rząd miałby raptem parę miesięcy na reformy. Mógłby się łatwo wytłumaczyć, że nie reformuje, bo jest zajęty budżetem, a poza tym to zacznie reformować po wiosennych wyborach. Wtedy to – obiecujemy! – reformy ruszą z kopyta. Tylko na nas zagłosujcie!
 
Taki wariant ma kilka słabości.
Raz, że PO musiałaby jednak wybory we wrześniu Komorowskiemu wygrać.
Dwa, że trzeba dobrze rozegrać (pijarowsko) autodestrukcję budżetową rządu. Ale PiS też kiedyś tym straszył, więc jakby co, to nie PO pierwsza.
Trzy, że jakoś z tym PSL trzeba zrobić porządek. Albo ich siłą zmusić do współpracy, albo ich przekupić, albo ich… przegłosować. To znaczy zdecydowanie wygrać wybory wiosną. PSL jest mniej strawną przystawką niż taki LPR, ale że jest przez PO jak przystawka traktowane to chyba wątpliwości nie ma.
„Raz” jest  ciągle do załatwienia, nad „dwa” teraz się pewnie głowią co z tym zrobić, „trzy” też jest realne, jeśli „dwa” zaskoczy.
Coś mi mówi, że Tusk nie zastanawia się zatem teraz nad problemami powodzian tylko nad „raz, dwa, trzy”.
 
Ale cyniczny nie jestem więc napiszę, że premier zastanawiając się nad wprowadzeniem stanu wyjątkowego ma na uwadze wyłącznie „dobro Polski”.
Ortodoks
O mnie Ortodoks

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka