Nie wiem czy rozważa to „góra” ale doły platformiane (sympatycy, szeregowi członkowie) dyskutują żywo o ewentualności wprowadzenia okresowego podatku na rzecz wsparcia powodzian. Być może góra sonduje w ten sposób, czy można temat puścić na szersze wody. Póki co nawet w PO poparcie dla tematu nie jest oczywiste, ale sam fakt, że pomysł się pojawia jest dość symptomatyczny.
Zostawmy chwilowo to, że pomysł jest nierealny w oparciu o PIT (zmiana PIT w roku podatkowym jest niemożliwa), bo zawsze istnieje możliwość innego opodatkowania Polaków. Okresowego oczywiście. Można to odłożyć na rok przyszły, można pomanipulować VAT-em.
Dyskusja toczy się również o ewentualnym przymusie ubezpieczeń nieruchomości.
Tego drugiego pomysłu, jako całkowicie absurdalnego, nie będę szeroko komentował. Wystarczy, że powiem, że jest bezsensowny jak mało co.
Co do samego podatku na powodzian…
Mam wrażenie, że doły Platformy nie bardzo wiedzą o czym piszą.
W kwestii odtworzenia infrastruktury. Planowanie, wykonanie i monitorowanie zabezpieczeń przeciwpowodziowych jest już zapisane jako standardowy obowiązek państwa. Ma się to odbywać w oparciu o istniejące (horrendalnie wysokie) podatki.Nie wiem na jakiej podstawie na te cele wprowadzać kolejne.
W kwestii pomocy powodzianom. Pytanie podstawowe: czy jest jakikolwiek powód, dla którego odszkodowania mają być wypłacane z budżetu dla ofiar powodzi masowej, a nie mają być wypłacane ofiarom powodzi lokalnej (np. jak wyleje rzeczka i zaleje jeden dom)? Ja takiej podstawy nie widzę, choć wiem, że politycy jednak ją dostrzegają. Dostrzegają ją w jednym słowie: elektorat. Jedna osoba to jedna osoba. Tysiące osób to elektorat.
Uważam, że jakakolwiek pomoc powodzianom winna pochodzić wyłącznie z datków. Jestem przekonany, że pieniądze w ten sposób się znajdą, a będzie ich tym mniej, im więcej wcześniej ludzie przeznaczą… na podatki.
Ponadto rutynowe wypłacanie z budżetu państwa odszkodowań po prostu niektórych demoralizuje. Po co się ubezpieczać skoro i tak zapłacą? Ilu jest takich, którzy żyją w takim przekonaniu? Pewnie bardzo wielu.
Tyle w tym temacie.
Na koniec jeszcze dwa, trzy zdania.
Nie wierzę w „przejściowe” podatki. Podatek „przejściowy” skończy się tak, że zostanie na zawsze, a my się do niego szybko przyzwyczaimy. Powódź, przepraszam - powód, zawsze się jakiś znajdzie; a to powódź, a to pożar, a to susza.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)