Ortodoks Ortodoks
72
BLOG

Nienawiść kwitnie, a miało być pojednanie.

Ortodoks Ortodoks Polityka Obserwuj notkę 82

Jako zwolennik poglądów, które nie są reprezentowane ani przez PO, ani przez PiS mam i łatwiej, i trudniej.
 
Mam łatwiej, bo nie wiążą mnie wytyczne generałów obu walczących armii i mogę określać się podług własnych poglądów, a nie w ciemno wekslować nawet największe idiotyzmy klarowane przez „swoich”.
 
Mam też jednak trudniej, bo gdy poddam krytyce działanie PiS, to zbieram zarzuty, że jestem platfusem i w ogóle najpewniej zdrajcą. No, w najlepszym wypadku osobnikiem ogłupionym przez TVN, GW, Tok FM etc., czyli nadaję się do leczenia psychiatrycznego.
Dokładnie to samo, tylko w odwrotnej konstelacji, przytrafia mi się gdy skrytykuję jakiś pomysł/zachowanie Platformy. Wtedy zostaję „moherem” i „zaściankowcem”, a nawet „faszystą”. Dla wyjaśnienia – bywa że coś napiszę również na forum PO, a kiedyś robiłem to nawet dość często.
 
Nie jest też tak, że szukając zwady na Salonie krytykuję PiS, a na forum PO - Platformę. Dziś piszę częściej na Salonie, ale to nie jest to pewnie reguła, której będę się trzymał całe życie.
 
Co więcej, bywa że krytykuję nie zachowanie kogoś z PO lub PiS, tylko instytucji, która akurat chwilowo jest obsadzona przez jedną z tych partii. Wcześniej instytucję tą miał ktoś inny, a i później pewnie ktoś jeszcze inny się na niej obsadzi.
Wtedy jest jeszcze dziwniej. Bo krytyka mojej krytyki spływa wówczas z tej strony, która akurat instytucję dzierży. Włącza się członkom watahy jakiś instynkty pod tytułem „bić odszczepieńca”. Z rzadka zdarzają się głosy polemizujące w sposób wywarzony.
 
Tak też się stało w związku z opublikowaną przeze nie ostatnio notką w/s płatności składek ubezpieczeniowych polityków przez państwo. Notka naturalnie na kanwie pytań Palikota, który uświadomił mi, że coś takiego ma miejsce. Podobno.
Jako wolnościowiec nie mogę się z takim procederem zgodzić i poddaję o krytyce. Tak się składa, że przypadkiem, częściowo (bo w oparciu o inne intencje) zgadzam się z Palikotem.
Odsiewając ziarno od plew (czyli krytykując część głupich i nieszczerych palikotowych  kwestii) pozostawiłem w zawieszeniu pytanie:
czy państwo ma płacić składki za ubezpieczenia polityków?
 
I to, że przypadkiem mi po drodze z Palikotem wystarczyło. W życiu bym nie przypuszczał, że notka ta okaże się tak „popularna”. Ale szczerze, wcale nie dziękuję za taką popularność. Więcej już chyba w tytule nie użyję słowa „Palikot”, bo ono przyćmiło kompletnie wartość merytoryczną notki. Wielu blogerów zdaje się płodzić komentarz nie czytając w ogóle opublikowanego tekstu.
Widzą „Palikot”, bez dodatkowego epitetu „szuja” i już wiedzą. Platformers jątrzy! Do ataku!
Hiena, prostak, cham… i tak dalej.
 
W tym miejscu zostawiam Wam, blogerzy z Salonu, do przemyślenia. O co Wam naprawdę chodzi? Potraficie jeszcze myśleć samodzielnie, czy głównodowodzący PO-PiSu odebrali Wam już ten atrybut?
 
Zastanówcie się, czy gdyby prezydentem w 2005 został Tusk, i to Tusk zginąłby pod Smoleńskiem, i gdyby to po nim odziedziczyła miliony jego rodzina, a składki za tę polisę opłacałoby państwo, to jakbyście zareagowali? Macie pewność, że ktoś ze spin-doktorów PiS nie podrzuciłby tej kwestii i nie pojawiłyby się o to pytania? Bronilibyście status quo, czy jednak byście atakowali mając dodatkowe argumenty, że Tusk podobnie jak jego pobratymcy Kwaśniewski i Wałęsa naciągali państwa na składki?
 
Ja wiem jedno – ja pytałbym o to tak samo jak pytam dziś, gdy to nie Tusk leży w grobie, a Kaczyński.
Ortodoks
O mnie Ortodoks

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (82)

Inne tematy w dziale Polityka