Ortodoks Ortodoks
133
BLOG

O wystąpieniu z UE czas myśleć i mówić.

Ortodoks Ortodoks Polityka Obserwuj notkę 4

Nie ze względu na kampanię wyborczą. Ten temat na pewno nie będzie przedmiotem debat. Póki co konsens polityczny w Polsce wokół naszego uczestnictwa w UE jest na tyle mocny, że ze strony liczących się polityków nie ma co liczyć na podjęcie wątku.
 
Niemniej o wystąpieniu z Unii rozmawiać należy. Oto kilka argumentów, które wg mnie mówią, że warto.
 
1.
Jeszcze dwa-trzy lata temu panowały takie nastroje, że ktoś kto rzuciłby „wystąpmy z UE” wzięty by był za wariata. Unia jawiła się jako kraina szczęśliwości, w której w rzekach miód i mleko płynie.
Unia miała gonić USA.
Dziś nastroje są inne i ich tendencja jest raczej odwrotna niż ta z początku wieku. Na dodatek okazało się, że gonienie USA nie dość, że nie wychodzi, to jeszcze samy goniony wygląda na nieboraka, do którego coraz mniej wypada się porównywać.
Unia podłączywszy kroplówkę pełną wirtualnej waluty bez pokrycia może za niedługo odzyskać (na krótki czas) stabilność. Ale potem wszystko się rozleci. I właśnie dlatego warto rozmawiać teraz. Gdy już do rozpadu dojdzie, to my będziemy po dyskusji na temat „co po Unii”.
Warto wykorzystać nastroje, które pozwalają już euro-przeciwnikom mówić o swoich poglądach w miarę otwarcie. Warto to zrobić bo za parę lat może być za późno.
 
2.
Ten nieszczęsny Traktat Lizboński mimo mnóstwa swoich wad ma jedną zaletę. Konkretnie formalnie precyzuje jak z UE wystąpić. Jest w tym jednak taki haczyk, że wystąpienie z UE musi odbyć się za porozumieniem rozstających się stron. To zaś oznacza, że Polska w trakcie wychodzenie w Unii byłaby de facto zmuszona do przyjęcia jakichś warunków. Im później to nastąpi, tym warunki będą dla Polski gorsze. Im później to nastąpi, tym więcej Unia będzie musiała od nas uzyskać, by samem się nie pogrążyć do końca. Dlatego trzeba zacząć debatę wewnętrzną już teraz, żeby nie okazało się, że nie ma o czym dyskutować, bo koszty wyjścia z UE będą już zabójcze.
 
3.
Euro. Póki jesteśmy w UE jesteśmy zobowiązani do przyjęcia Euro. Możemy grać na czas, ale w nieskończoność się nie da. Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje, że Niemcom i Francji coraz bardziej będzie zależało na polskim członkostwie w Euro. Bardziej niż nam. I zapewne różnymi zabiegami polityczno-gospodarczymi nas do tego zmuszą.
Będzie im zależało na wciągnięciu nas w swoje bagienko jeszcze przed rozpadem Euro. Wiadoma sprawa z jakich powodów. Dlatego już teraz musimy myśleć jak tego balastu się pozbyć.
 
4.
Unia przechodzi kryzys jakiego wcześniej nie doświadczyła. Kryzys polityczny katalizowany kryzysem finansowym i odwrotnie. Odżywają nacjonalizmy. Niegdyś nacjonalizmy te zderzały się z barierą jaką była dla nich polityka suwerennych i formalnie równych podmiotów. Dziś jest inaczej. Nacjonalizmy mocnych państw mogą wykorzystywać środki nacisku jakie daje im Traktat Lizboński. I znów, im gorzej będą się miały Niemcy i Francja, tym gorzej dla nas, bo z całą pewnością swoje problemy będą chcieli załatwiać naszym kosztem. A dzięki TL mają ku temu sporo możliwości.
Paryż i Berlin nie tylko nie zapewniają nam bezpieczeństwa politycznego (które było dla euro-entuzjastów tak silnym argumentem), ale dzieje się dokładnie odwrotnie.
Trzeba zacząć rozmawiać jak się z tego wykaraskać.
 
5.
Bezpieczeństwo militarne. Tego Unia nam nie zapewniała i – wbrew obietnicom euro-entuzjastów – nigdy nie zapewni. UZE, armia europejska to mit. Niczego takiego nie było, nie ma i nie będzie. Polska może się skoncentrować na budowie stosunków bilateralnych z USA (nawet poza NATO), z Chinami, może z Rosją. Ale akurat UE jest ostatnim podmiotem, który cokolwiek w kwestii bezpieczeństwa militarnego może nam dać. UE może nam dać najwyżej rezolucje.
Ortodoks
O mnie Ortodoks

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka