Były już debaty jeden na jednego w różnych konfiguracjach. Ale trwa właśnie jedyna debata „wszystkich” kandydatów. W cudzysłowie, bo mimo zaproszenia wszystkich, zjawiło się ich ośmiu. Brakuje Kaczyńskiego i Napieralskiego. Wygląda na to, że ci dwaj panowie stchórzyli. Nie wyobrażam sobie co innego, ważniejszego mogą oni robić w środowy wieczór.
Naprawdę nie wiem czego się tu bać. Zresztą, być może to nie strach tylko kalkulacja. Kalkulacja wynikająca ze świadomości, że i tak tego nikt nie pokaże.
Bo przede wszystkim stchórzyły media.
Debaty nie pokazuje literalnie żadna telewizja. Telewizje komercyjne mogę próbować zrozumieć, ale tylko próbować. Dla telewizji „informacyjnych”, jak np. TVN24, to po prostu znakomita gratka. Tylko pozornie jak widać. Nie pojmuję czemu ważniejsza jest kolejna Kropka z Niesiołowskim w roli głównej. Nawet spiskowej teorii nie potrafię tutaj dopasować. Nijak mi to nie wychodzi.
Telewizja publiczna natomiast ma zakichany obowiązek coś takiego pokazać. Choćby w kanale Info. Tutaj do głowy przychodzi mi jedyne sensowne uzasadnienie. Nieobecność Kaczyńskiego, rzecz jasna. Zastanawiam się tylko nad tym, czy stało się tak jak z usłużnymi prokuratorami, którym wcale nie trzeba wydawać poleceń politycznych – oni i tak wiedzą co robić? Czy może jednak były jakieś ustalenia? To oczywiście kwestia drugorzędna. Ale szefostwo TVP powinno za to kiedyś odpowiedzieć. To po prostu skandal.
Debatę możemy sobie obejrzeć w Internecie. I to wszystko. To nawet nie jest promil tej siły rażenia, którą miałaby debata transmitowana w telewizji. Czemu więc się dziwić, że jeden z drugim na debatę nie przyszli? Gdyby wiedzieli, że ich nieobecność pokazana zostanie milionom odbiorców zapewne sto razy zastanowili by się czy spotkanie bojkotować.
Tymczasem możemy jedynie spekulować. Tchórze, megalomani czy lenie?


Komentarze
Pokaż komentarze (125)