Ortodoks Ortodoks
381
BLOG

Ministerstwo ds. tylnej szyby.

Ortodoks Ortodoks Polityka Obserwuj notkę 99

Wiadomości TVP pokazały właśnie zabawny materiał. Zabawny wyłącznie dla widza, bo dla jej bohaterki niekoniecznie.
Chodzi o to, że istnieje coś takiego, jak przepis nakazujący samochodom L (nauka jazdy) posiadania ogrzewanej tylnej szyby. Niestety, pani bohaterka, jako instruktorka pokpiła przepis. Nabyła bowiem kabriolet. Naturalnie jeździ bez tylnej szyby, a co za tym idzie, nie ogrzewa jej. Dziwne, prawda?
 
Policja upolował ją więc i dowaliła mandat. Przepis jest przepis. Co prawda człowiek ze stacji kontroli pojazdów wad technicznych nie wykrył, a do przepisu odniósł się następująco: „autor ustawy miał chyba na myśli, żeby przez szybę było widać drogę, a nie przewidział, że szyby może nie być”. O cofnięciu mandatu jednak nic nie słyszałem. Przepis jest przepis.
 
I tu jest sedno sprawy, bo czort jeden wie ile takich kruczków czyha z każdej strony na dowolnego Kowalskiego. Przypomnę tylko, że samych ustaw mamy ok. 4 tysięcy, a rozporządzeń kilkakrotnie więcej. Do tego są jeszcze przepisy lokalne.
 
Dziennikarze zapytali w ministerstwie i ministerstwo obiecało „przyjrzeć się sprawie”. Podejrzewam, że albo powstanie jakaś komisja w tej sprawie, a może nawet ministerstwo. Wszak ostatnio kandydat Kaczyński stwierdził, że odpowiedzią na „problemy ludzi morza”, było powstanie ministerstwa ds. ryb, czy czegoś takiego. Dworuję sobie oczywiście, ale kandydat Komorowski, któremu do aktualnych rządów blisko, pewnie ma podobny pogląd. Idą tym tropem poseł Mężydło rzekł, że dla stworzenia nowoczesnej gospodarki warto połączyć ministerstwo gospodarki z ministerstwem nauki. Ciekawe, prawda?
Może więc doczekamy się nie tyle komisji, a nowego ministerstwa?
 
Kiedyś widziałem, tym razem w TVN, taki materiał, w którym pokazywano absurdalne rozwiązanie polegające na ręcznym uruchamianiu przez kierowców zielonego światła. Tak właśnie. Po dojechaniu do krzyżówki trzeba wysiąść, nacisnąć przycisk, wrócić i pojechać. Jeśli się zdąży. Zapytany o to samorządowiec zaczął od stwierdzenia, że trzeba powołać jakąś komisję.
 
To pokazuje zaś, że mamy plagę pod postacią myślenia życzeniowego. Myślenie to polega na pewności, że stworzenie komisji czy czegoś tam jeszcze załatwi sprawę. Tymczasem to bzdury, bo nawet komisje powołane do likwidacji absurdów, tylko je produkują.
 
Na koniec bowiem podam przykład „efektu” pracy komisji Przyjazne Państwo (tej co to miała absurdy likwidować):
Dotyczy umożliwienia zarejestrowania pojazdów zabytkowych w oryginalnym stanie; niektóre pojazdy zabytkowe oryginalnie były wyposażone w tzw. szpice czy rakiety, np. niektóre krążowniki, pierwsze Warszawy M20, Wołga Gaz 21
 
Brniemy zatem nadal. Ktoś potem się będzie kłócił z policjantem, czy ta Wołga Gaz 21 ma szpicę, rakietę, czy może jednak szpikulec. W końcu o szpikulcu ustawodawca słowem nie wspomniał. Prawda?
 
Życzę wszystkim dobrego samopoczucia 4 lipca, ale nie myślcie, że cokolwiek się zmieni. Gdyby te wybory mogły coś zmienić, zostałyby zakazane.

 

Ortodoks
O mnie Ortodoks

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (99)

Inne tematy w dziale Polityka