Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn
93
BLOG

Wybory na Podlasiu - podsumowanie kampanii i małe wróżenie

Radek Oryszczyszyn Radek Oryszczyszyn Polityka Obserwuj notkę 7

Dzisiejsza Współczesna publikuje wyniki najnowszego sondażu przedwyborczego dla województwa podlaskiego. To dobra okazja, aby podsumować lokalną kampanię i trochę powróżyć co do wyników wyborów.

Wyniki sondażu potwierdzają to, co już wcześniej było wiadomo. Podlasie jest bodajże drugim po województwie świętokrzyskim regionem, jeśli chodzi o przewagę PiS-u nad PO w sondażach przedwyborczych. Elektorat PiS-u w województwie podlaskim jest bardzo stały w swoich przekonaniach. Znajomy powiedział mi niedawno, że PiS ma nie tyle wyborców, co wyznawców - to bardzo celne sformułowanie.

Najprawdopodobniej Prawo i Sprawiedliwość wygra bez trudu te wybory, zdobywając - podejrzewam - nawet więcej mandatów, niż w 2005. Stawiam na 8 miejsc w Sejmie dla PiS i 5 dla Platformy. W Senacie sprawa jest jeszcze bardziej oczywista. Wygra Cimoszewicz, a za nim będą Dobrzyński i Szafraniec. Kampania PO do Senatu, pomimo wystawienia dobrej kandydatki, okazała się klęską.

W regionie łomżyńskim przewaga PiS-u nad PO jest wyższa, niż gdziekolwiek indziej. Wzmocniły ją ostatnie gospodarskie wizyty prezydenta w Czyżewie i Zambrowie. Platforma - zgodnie z oczekiwaniami - silna tylko w Łomży.

Wyniki sondażu pokazują też, że tak jak elektoraty PiS i PO nie różnią się za bardzo, jeśli rozpatrywać je "regionalnie" (łomżyńskie, suwalskie, białostockie), czego nie można powiedzieć o elektoracie LiD-u. W dawnym województwie podlaskim siłą LiD-u jest mniejszość prawosławna, białoruska i ukraińska. Ludzie ci pójdą na wybory ze względu na Cimoszewicza, a "przy okazji" oddadzą głos na "swoich", czyli prawosławnych LiD-owców. W dawnym łomżyńskim elektorat LiD głównie ludzie starsi, również mieszkańcy wsi. W regionie suwalskim siłę LiD stanowią młodzi i wykształceni mieszkańcy miast, takich jak Suwałki czy Augustów. Tylko więc tam LiD zakodował się jako postępowa, laicka i nowoczesna partia.

Ciekawa jest też walka o wyborców w samym Białymstoku i okolicach. Prawo i Sprawiedliwość zintensyfikowało kampanię na suburbiach miasta (Wasilków, Czarna Białostocka, Supraśl), które są dosyć silnie zaludnione, a jednocześnie łatwo tam dotrzeć z kampanią. Dało to efekt, gdyż pomimo tego, że Platforma wygrywa w Białymstoku, to już sam powiat białostocki należy do PiS.

Sama kampania przebiega w województwie podlaskim bardzo niemrawo. Obiektywną przyczyną takiego stanu rzeczy jest globalna filozofia tej kampanii na szczeblu ogólnopolskim. Jest to kampania wizerunkowa, której głównymi "siłami napędowymi" są liderzy głównych ugrupowań: Kaczyński, Tusk i Kwaśniewski. Jednak sporo winy za nudę ostatnich tygodni leży po stronie lokalnych działaczy. PiS doszedł do wniosku, że skoro Podlasie jest "matecznikiem" ich partii, to nie ma co się za bardzo wysilać, bo i tak te 40% będzie do zdobycia bez trudu. Platforma skoncentrowała się bardziej na walkach wewnątrzpartyjnych o kształt list kandydatów, zamiast kreować poważnego lidera - konkurenta dla Putry i Jurgiela. Potyczki między "rokitnikami" Klimem i Raczkowskim a szefem partii Tyszkiewiczem zakończyły się zwycięstwem tych pierwszych i porażką Tyszkiewicza. Dzięki temu Putra ma powód, aby traktować Tyszkiewicza, delikatnie mówiąc, pobłażliwie.

Pomysłu na kampanię nie miał również LiD, który najpierw postawił na kandydatów z SLD, licząc na wsparcie starszego elektoratu, a następnie na miting otwierający kampanię zaprosił zespół hip-hopowy.

Kampania wiele więc nie zmieniła. Tak jak przed wyborami karty na Podlasiu rozdawał PiS, tak najprawdopodobniej pozostanie po 21 października.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka