W poniedziałkowej Gazecie Wyborczej artykuł Moniki Kosz-Koszewskiej "Białystok - miasto źle umeblowane", udostępniony już dzisiaj w sieci, przynosi potrzebną, choć pobieżną ocenę atrakcyjności architektonicznej miasta. Pobieżną, bowiem skupioną na czymś, co autorka tekstu nazywa "upiększaniem".
Upiększamy zazwyczaj coś, co już jest w jakiś sposób zachęcające, atrakcyjne, cieszące oko. Upiększanie brzydoty nie kończy się zazwyczaj dobrze. Dlatego uważam, że pomimo dobrych intencji, Monika Kosz-Koszewska myli się w - by tak się wyrazić - pryncypiach.
To prawda, że miasto ostatnich miesiącach poprawiło swój architektoniczny wizerunek. Podświetlono na nowo Pałac Branickich, zbudowano Plac Miejski i odnowiono plac przed teatrem. Całkowitym nieporozumieniem jest nowy budynek Koszałka, nazywany przez Białostoczan "Koszmarkiem". Wewnątrz jest zdecydowanie lepiej, zaś widok z tarasu kawiarni na trzecim piętrze jest - bez przesady - imponujący (może dlatego, że to jedyne miejsce okolicy, z którego nie widać Koszałka...).
Zasięg prac jest jednak ograniczony wyłącznie do ścisłego centrum. I tak naprawdę w promieniu 10 minut marszu od Rynku Kościuszki jest co prawda jeszcze nieźle, ale dalej wkraczamy w białostocką "strefę cienia". Miasto nie ma na przykład żadnego pomysłu na zagospodarowanie i uatrakcyjnienie tak typowej dla Białegostoku quasi-wiejskiej zabudowy okolic ulicy Młynowej, Mazowieckiej, czy Bojar.
Napisałem, że nie zgadzam się z Moniką Kosz-Koszewską, powtarzającą w zasadzie opinie białostockich architektów. Białystok nie potrzebuje kolejnych architektonicznych "drobiazgów" w postaci ławeczek z Zamenhofem czy fluorescencyjnych żubrów. By posłużyć się metaforą autorki - są to ulepszenia istniejących mebli, a Białemustokowi potrzeba fundamentalnego "przemeblowania" miasta: wytyczenia wyraźnego centrum, ukształtowania przemyślanymi decyzjami ciągów komunikacyjnych, również tych pieszych, "sprowokowania" przekształcania się centrum w zagłębie handlowo-usługowe.
Drobiazgi - owszem - są ważne, ale po co przyozdabiać kolorowymi wstążkami stracha na wróble?



Komentarze
Pokaż komentarze (7)