Z trwogą w sercu zapoznałem się z opublikowanym przez Rzeczpospolitą zapisem posiedzenia Rady Gabinetowej. Nagrania ukazują prezydenta Kaczyńskiego w bardzo niekorzystnym świetle. Podobnie zażenowanie odczuwam z faktu, iż inicjatywa opublikowania tego posiedzenia wyszła z Gabinetu Rady Ministrów. To świadczy źle o premierze i jego doradcach.
Mamy więc sytuację, w której dwie najważniejsze osoby w państwie nie są w stanie powstrzymać na wodzy swoich osobistych ambicji i personalnych urazów. Nawet w sprawie tak ważnej, jak zdrowie obywateli.
Prezydent sprawia wrażenie zakompleksionej, pełnej negatywnych emocji i przewrażliwionej na własnym punkcie osoby, która wszystko interpretuje jak osobisty atak na własną osobę. Za wszelką cenę stara się wymóc honory, które powinny mu się należeć nie z samej racji sprawowanego urzędu, ale z osobistej charyzmy, rozwagi i odwagi cywilnej. Jako że szacunku tego nie potrafi wzbudzić inaczej, próbuje to czynić w sposób groteskowy i nieskuteczny.
Z drugiej strony mamy premiera, który najwidoczniej nie traktuje opinii publicznej zbyt poważnie, skoro w celu zdyskredytowania swojego politycznego oponenta ucieka się do tak trywialnych metod, jak "sprzedanie" mediom kompromitujących nagrań. Przecież jest to metoda, którą Platforma wielokrotnie krytykowała, metoda potęgująca aurę podejrzliwości oraz wzajemnej nieufności. W polityce otwartości, przejrzystości i dobrej woli premier powinien być konsekwentny, choćby to miało czasami przynosić przejściowe straty.
Żałosny to spektakl, ta nasza polska kohabitacja...



Komentarze
Pokaż komentarze (5)