myślenie krytyczne
internet kształtuje świadomość
0 obserwujących
4 notki
2389 odsłon
1052 odsłony

Dlaczego papież Franciszek nie pozwoli na antykoncepcje?

Wykop Skomentuj22

Nie ma takiego zakazu w Kościele katolickim, którego wierni by tak masowo nie łamali jak zakaz antykoncepcji. W tym wpisie nie mam zamiaru podejmować zagadnienia ze strony katolickiej dogmatyki czy teologii moralnej, ale chcę się skupić na perspektywie społecznej i politycznej. Przymiotnik polityczny w kontekście Watykanu nie powinien nikogo razić i nie ma zabarwienia pejoratywnego. 

Kazus Franciszka z karą śmierci w Katechizmie Kościoła Katolickiego i zamienioną z niezalecanej, ale dopuszczalnej w pewnym szczególnych warunkach na jednoznacznie niedopuszczalną przypomina, że zmiany doktrynalne są możliwe, Kościół ciągle ewoluuje, a tylko z intencji i punktu siedzenia zależy czy przyjmiemy wersje o  rozpoznawaniu znaku czasów, rozwijaniu i aktualizowaniu poprzedniego nauczania, doprecyzowywaniu go czy, na skutek zwiększenia wiedzy o człowieku, mechanizmach społecznych i pod wpływem nacisków czynników zewnętrznych i wewnętrznych, wprost czy nie-wprost o zmianie i zapreczeniu nauczaniu poprzedników.

Nie ma takiej figury akrobatycznej, której nie byliby w stanie wykonać posłuszni teolodzy w służbie Stolicy Apostolskiej. Możliwe jest więc teoretycznie zarówno jeszcze większe zabetonowanie zakazu antykoncepcji jak i radykalna liberalizacja. Z pewnością na uzasadnienie każdego z tych stanowisk znalazłoby się argumentów legion, być może z równie śmiertelną powagą wypowiadanych przez te same osoby niezależnie od kierunku, który obierze Kościół.

Pisanie wprost że "papież coś zmienia" to też pewne uproszczenie. Wiadomo, że Kościół to nie jest papieski prywatny folwark i nie posada faktycznej władzy absolutnej, walki toczą się wokół ciała Kongregacji, a Kuria Rzymska to głos z którym trzeba się bardzo liczyć.

Ja stawiam tezę, że za pontyfikatu papieża Franciszka realna zmiana nauczania kościelnego w sprawie antykoncepcji nie nastąpi.

Argument demograficzny

Przez wieki w Kościele katolickim, pomimo rzeczywistej powszechności swojego przesłania dominował europocentryzm, co oczywiście miało swoje historyczne uzasadnienia.  Kościół katolicki od początku miał aspiracje globalne. Od dekad środek ciężkości przesuwa się w stronę Iberoameryki, Afryki i po części Azji. Sprawę dopełnia laicyzacja Europy i wysoka dzietność w krajach Trzeciego Świata. Przyśpieszające procesy globalizacyjne tylko wzmocniły laicyzacje w ciągu ostatnich lat. Kościołowi katolickiemu zależy na utrzymaniu licznej rzeszy dusz. Problemy i styl życia Europejczyków, realia Zachodu nie przyćmią faktu, że kluczowe jest utrzymanie wysokiej dzietności katolików na innych kontynentach. 

Argument o gonieniu króliczka

To co powiedział papież Franciszek nie oznacza tego co zrobił. Obecny Papież lubuje się w wypowiedziach dwuznacznych, pozostawiających sporo miejsca na indywidualna interpretacje, niedoprecyzowanych. Rozbudza bardzo duże nadzieje jednych, jego wypowiedzi przerażają innych, a w praktyce nic się nie zmienia. Wypowiedzi "Kim jestem, by ich oceniać?" albo "Katolicy nie muszą być jak króliki" przywołują na myśl różne wizje, w którą pójdzie Kościół, ale jakby przyjrzeć się na zimno to stanowią  tylko zbiór prywatnych przekonań równych anegdotkom. Franciszek pełni role wentylu bezpieczeństwa, wierny może ponarzekać na klerykalizm, skostnienie dogmatyczne, hipokryzje kleru, a uśmiechnięty papież mówiący miłe dla ucha słowa będzie przytrzymywał do instytucji i budził wiarę w bliskość czasową głębokich przemian. Utrzymywanie pewnego stanu napięcia pomiędzy konserwatystami a liberałami pozwala na budowanie wrażenia o pluralizmie wewnątrzkościelnym. Wrażenie staje się celem samym w sobie.

Argument o gwałtowności zmian

Minęło 50 lat od anty-antykoncepcyjnej encykliki Pawła VI "Humanae vitae". Pół wieku to dwa pokolenia. W świecie rewolucji informacyjne i informatycznej to bardzo dużo.  Z punktu widzenia Kościoła katolickiego jako hierarchicznej, scentralizowanej instytucji mającej 2000 lat (chociaż z politycznego punktu widzenia napisałbym bardziej 1500) 50 lat to mało. Zmiany przeprowadzał niechętnie, tak żeby nie były dotkliwie odczuwalne z punktu widzenia długości egzystencji jednostki. Jak wycofywać się z czegoś to nie przyznając się za bardzo do tego, rakiem i bardzo powoli. Głupio znosić coś co się niedawno samemu ustanowiło. Ktoś przytomnie może zapytać "a jaka gwarancja, że za 25 przyjdzie nowy Papa i mu się znowu odmieni?".

Argument o stabilności

Ortodoksyjni katolicy, często wręcz bliscy definicji fundamentalizmu religijnego stanowią procentowo niewielką część społeczeństwa nawet wśród samych katolików, ale tworząc sieć wewnątrzkościelnych i okołokościelnych instytucji, stowarzyszeń, grup wpływu stają się siłą, z którą należy się liczyć, wizerunkowo i nie tylko. Jest to środowisko niechętne nie tylko jakimkolwiek zmianą w ogóle, ale szczególnie liberalizacji etyki seksualnej. Może lepiej poćwiczyć ich cierpliwość i podrażnić, ale ostatecznie nic realnie nie zrobić zmniejszając ryzyko, raczej mniej jawnej jak jawnej, ale jednak, schizmy.

Może być tak, że się mylę, nie posiadam kryształowej kuli na kurzej nóżce, a nawet jakbym takową posiadał to, myślę, nic by to nie zmieniło. 

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo