Krzysztof Osiejuk
Posłuchaj, to do Ciebie
139 obserwujących
1440 notek
4767k odsłon
  1104   0

Czy ośrodek w Gostyninie prenumeruje "Gazetę Wyborczą"?

      Zięć mój, którego, owszem, od pewnego czasu szczęśliwie posiadam, dziwi się, jak można każdego dnia pisać o czymś innym i jednocześnie mieć pewność, że to jest coś ważnego i ciekawego, a ja mu na to odpowiadam, że tematy wchodzą drzwiami i oknami. Od kilku dni choćby mam ich w głowie cztery, czy pięć, a ponieważ wiem, że nowy dzień z pewnością przyniesie coś nowego, większość z nich i tak musi pójść na straty. Oto wczoraj Coryllus napisał kolejny znakomity tekst o książkach, a ja sobie od razu pomyślałem, że przede wszystkim mógłbym go w ciekawy sposób skomentować osobną notką, ale też że od kilku dni wraca do mnie sprawa pewnej książki i jej autorki, o której też od jakiegoś czasu chcę napisać, jakby tego było mało, zaczepiony przeze mnie jakiś czas temu temat kary śmierci znalazł bardzo ciekawą kontynuację, no a w dodatku również wczoraj szczecińska prokuratura zabrała publicznie głos w sprawie porwania pewnej dwunastoletniej dziewczynki i owego porwania bardzo ponurym kontekście, no i cała rzecz polega na tym, że każdy ten temat mógłby zasługiwać na osobną notkę, gdyby nie to, że jutro też jest dzień i on też coś z pewnością przyniesie.

      W tej sytuacji pomyślałem sobie, że wspomnianą całość dziś puszczę w tak zwanym pakiecie i mam nadzieję, że wyjdzie z tego naprawdę solidna refleksja. Otóż już po tym jak napisałem tekst o seryjnym mordercy Trynkiewiczu, wpadła mi w ręce książka dziennikarki „Gazety Wyborczej” Justyny Kopińskiej pod tytułem „Polska odwraca oczy”, reklamowana zarówno na pierwszej, jak i czwartej stronie okładki w taki sposób, by nas nie pozostawić w wątpliwościach, że mamy do czynienia z prawdziwą rewelacją. Nowa książka najczęściej nagradzanej dziennikarki 2015 roku, Nagroda PAP im. Ryszarda Kapuścińskiego, Wyróżnienie Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego, Nagroda ‘Newsweeka’ im. Teresy Torańskiej, Grand Press, Nagroda Dziennikarska Amnesty International – Pióro Nadziei, no i wreszcie informacja najważniejsza: „Kopińska jest pierwszą Polką, która otrzymała European Press Prize nazywaną europejskim Pulitzerem”, no a obok recenzja mistrza nad mistrzami, czyli Ewy Ewart.

      Pomysł Kopińskiej jest najprostszy z możliwych. Jak próbuję zgadywać, ona siedzi w domu, przegląda brukową prasę w poszukiwaniu najbardziej mięsistych kryminalnych historii skierowanych do najbardziej zdemoralizowanego czytelnika, a następnie opisuje swoje rozmowy z ich bohaterami tak by pokazać, że za każdą tragedią stoi człowiek i jego proste, a jednocześnie niezwykle skomplikowane życie. Najlepiej o tym, co tam się ma dziać w środku mogłyby świadczyć tytuły poszczególnych historii: „Oddział chorych ze strachu”, „Ten trup się nie liczy”, „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”, „Biała bluzka. Tajemnica minister Zbrojewskiej”, „Spotkanie z Szatanem”, „Nie jestem psem. Narkotykowy układ w więzieniu w Płocku”. I co z tego? Otóż  nic z tego. Nawet na tym poziomie publicystycznego cwaniactwa Kopińska spada niżej, niż leży wszystko, co dotychczas miałem okazję czytać. I ja nie mówię ani o Krall, ani o Kapuścińskim, ani nawet o Jacku Hugo Baderze, czy jego kuplach-reportażystach z „Wyborczej”. Moim zdaniem ona jest gorsza nawet od autorów tekstów w „Fakcie”, czy „Super Expressie”, które ją zainspirowały do reporterskiego działania. I to dużo gorsza. Teksty w książce „Polska odwraca oczy” są tak straszliwie nieciekawe, tak źle napisane, tak kompletnie nikomu niepotrzebne, że ja sobie nie jestem w stanie wyobrazić, żeby ktokolwiek był w stanie to coś czytać zdanie po zdaniu przez dłużej niż minutę. No i na tym tle pojawia się ów „europejski Pulitzer”. Przepraszam bardzo, ale wszystko wskazuje na to, że tam już przestano nawet dbać o pozory.

      Ktoś się zapyta, co nam do tego. Otóż, jak się, nie po raz pierwszy zresztą, okazuje, nawet w śmieciach można znaleźć coś, co nam otworzy oczy i zachęci do refleksji, na jakie w życiu byśmy bez tego nie mogli sobie pozwolić. Oto okazuje się, że Justyna Kopińska, gdy tylko przeczytała gdzieś w prasie wiadomość o tym, że przebywający w ośrodku dla tak zwanych „bestii” Trynkiewicz, właśnie się ożenił, postanowiła się spotkać z kobietą, która za Trynkiewicza wyszła za mąż, no i pozwala jej gadać do woli. Gdyby ktoś się zastanawiał, jak to się stało, że ta nieszczęsna kobieta w ogóle Trynkiewicza poznała, to odpowiedź jak najbardziej jest. Jej koleżanka- socjolog, spotkała się z Trynkiewiczem w ramach jakiegoś zawodowego projektu, no i on ją tak zauroczył, że o swoich wrażeniach opowiedziała swojej przyjaciółce, a ta w tym momencie poczuła taki przypływ miłości do Trynkiewicza, że napisała do niego list, on jej odpisał wierszem i oni się w sobie z miejsca zakochali, a następnie wzięli ślub. Proszę posłuchać:
      „Teraz planujemy dziecko z Mariuszem. Na razie widzenia są w obecności strażników, więc nie mogliśmy skonsumować związku w pełny sposób, ale to jest wisienka na torcie.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura