Krzysztof Osiejuk
Posłuchaj, to do Ciebie
139 obserwujących
1440 notek
4767k odsłon
  1253   0

Z uśmiechem przy tablicy

Jak już tu i ówdzie miałem okazję wspomnieć, od ubiegłego wydania tygodnika „Polska Niepodległa”, w ramach autorskiej rubryki zatytułowanej „Wezwani do tablicy”, mam przyjemność publikować tam krótkie komentarze do śmiechu na bieżące tematy. To co mi daje tu szczególną satysfakcję, to fakt, że Piotr Bachurski zaproponował mi tę robotę dokładnie w tym samym momencie, w którym postanowił zakończyć współpracę z kiedyś księdzem, a dziś tak naprawdę nie wiadomo już kim, Jackiem Międlarem. Przy całym moim rozbuchanym ego, uwazam to za zmanę naprawdę dobrą. Bardzo proszę rzucić okiem, jak to mniej więcej wyglądai zachęcam do kupowania „Polski Niepodległej”. Jużjutro kolejny numer. Mam wrażenie, że po tym, w jakim miejscu znalazła się „Gazeta Polska”, to jest jak na dziś jedyne sensowne zachowanie.



Od pewnego czasu Onet i „Wyborcza” zabawiają nas wywiadami, jakie redaktorzy Wielowieyska i Kuźniar przeprowadzają na temat bieżącej polityki z różnymi swoimi znajomymi. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że gadają jeżdżąc po mieście samochodem, a sam pomysł został żywcem zerżnięty z programu amerykańskiej stacji CBS, gdzie, również jeżdżąc samochodem, znany aktor James Corden gawędzi sobie i śpiewa piosenki z gwiazdami takimi, jak Rod Stewart, czy Adele. Aż dreszcz mi przeszedł po plecach na myśl, że w końcu dojdzie do tego, że Wielowieyska zaprosi do swojej bryki prezydent Waltz i obie zaczną śpiewać „Da Ya Think I’m Sexy”.



***



A skoro jesteśmy przy seksie, w sprawie spektaklu „Klątwa” głos zabrał sam Jacek Żakowski i powiedział, że z tym penisem przyczepionym do figury Jana Pawła II to nie jest nic aż takiego wielkiego, bo przecież nie kto inny, jak wspomniany papież Wojtyła, kiedy jeszcze był aktorem, występował w spektaklach, które budziły kontrowersje. A więc z całą pewnością jemu by się „Klątwa” podobała. Po raz kolejny się okazuje, że jednak ten PRL nie był taki zły. Przedstawienia teatralne były wprawdzie, przynajmniej zdaniem Żakowskiego, podobne, natomiast pewnego poziomu zidiocenia do mikrofonu jednak nie dopuszczano.



***



Jeszcze z PRL-u pamiętamy wówczas dość popularny polityczny żart: „Wczoraj ogniwo Leclanchego – dziś patelnia Teflonowa”. Gdyby to spróbować przenieść na realia III RP, wyszłoby nam może coś w rodzaju: „Wczoraj Miś – dziś Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein”. Owa wybitna dama, posłanka Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego, ogłosiła ostatnio, że tak bardzo przeżywany ostatnio u nas „kryzys smogowy” został wywołany przez rząd Prawa i Sprawiedliwości po to, by w obawie przed zatruciem ludzie nie wychodzili na ulice i nie protestowali przeciwko łamaniu Konstytucji. Czyż nie miał racji stary Marks twierdząc, że historia powraca w formie autoparodii?



***



Kiedy uznano, że przesłanie posłanki Thun może się okazać nie do końca dla niektórych zrozumiałe, zwrócono się o pomoc do artystów, a konkretnie znanego aktora serialowego, oraz uczestnika telewizyjnych programów „Gwiazdy tańczą na lodzie” oraz „Taniec z gwiazdami”, Piotra Zelta. Zelt zareagował błyskawicznie i ogłosił publicznie, że „PiS dąży do budowy państwa trącącego faszyzmem”. Czyżby problem polegał na tym, że on się nie zamknie dopóki świat nie doceni jego talentów tanecznych? Apelujemy do Joanny Krupy o modlitwę.



***



Tak. Nie przesłyszeli się Państwo. Otóż Joanna Krupa, znana szerzej ze swojej artystycznej ksywy „Dżoena”, najpierw w blasku kamer ochrzciła się w rzece Jordan, a następnie oświadczyła, że „właśnie dlatego, że jest katoliczką”, chodzi do kościoła tylko wtedy, gdy tam nie ma mszy. Jasna sprawa. Ja na przykład, podobnie jak niezapomniani gdańscy liberałowie, bardzo lubię piłkę nożną, ale na bramce staję tylko wtedy, gdy piłka znajduje się poza boiskiem.



***



Wygląda na to, że obserwowany przez nas od dłuższego czasu intelektualny pojedynek między wspomnianą Dżoeną, a inną gwiazdą estrady, Dorotą Rabczewską, zwaną popularnie Dodą Elektrodą, wkroczył w fazę ściśle polityczną. Podczas gdy Dżoena pozostała wierna telewizji TVN, Doda została pierwszym celebrytą tak zwanego Dużego Pałacu. Ostatnio pojawiła się na oficjalnej premierze filmu „Wyklęty” i pokazała wszystkim tatuaż, który dała sobie zrobić na plecach w czasach, gdy jeszcze wraz ze swoim chłopakiem Nergalem publicznie szydziła z Biblii. Jak głosi oficjalna wieść, Doda ma bardzo wysoki współczynnik inteligencji i jest nawet członkiem tak zwanej Mensy. A to by potwierdzało podejrzenia, że nowa władza ceni ludzi inteligentnych.



***



I to jest bardzo zła wiadomość dla Kazimierza Marcinkiewicza, który już chyba swoją polityczną karierę zakończy obok Dżoeny raczej, niż Dody. Ostatnio znów wykonał swoją kultową już „trąbkę”, która swego czasu pozwoliła nadać mu nieśmiertelną ksywę „Zetafon”, i w następujący sposób zrecenzował rządy Prawa i Sprawiedliwości: „Tak niemoralnej i nieetycznej władzy, tak skarlałej władzy jeszcze w Polsce nie było”. Świat zamarł w oczekiwaniu aż Marcinkiewicz wreszcie odsłoni plecy i wszyscy będziemy mogli obejrzeć jego tatuaż.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura