26 obserwujących
170 notek
106k odsłon
  990   0

Potrzeba nowej elity

Stan w jakim aktualnie znajduje się Polska jest przez wielu określany jako wojna plemion. Jest w tym dużo prawdy. Ludzie podzieleni są na zwalczające się obozy. Obozy te mają swoich przywódców, swoich demagogów, szeregowców i kibiców. Nieustanna walka trwająca pomiędzy tymi obozami powoduje, że do tej bezsensownej wojny wciąganych jest coraz więcej osób. 

Mamy deficyt elit 

Przy czym dla mnie elity nie stanowią ci, którzy aktualnie są u władzy. Chodzi mi o elitę intelektualną, która się wykształciła w XX-leciu międzywojennym, która została w dużej części wybita podczas II Wojny Światowej i a potem jej resztki wymarły już w czasach komuny. 

W dzisiejszych czasach nie ma w Polsce osób żyjących, które miałyby ogólny szacunek niezależnie od poglądów politycznych (poza kotem prezesa). Nawet jeśli są osoby, które myślą w miarę samodzielnie, to opowiadając się po jednej ze stron wojny plemion automatycznie stają się celem ataków strony przeciwnej. W ten sposób doczekaliśmy czasów, że nie ma jakiejś osoby - czegoś w rodzaju "starszyzny", do której można się odwołać i poprosić o mądrą i obiektywną opinię na jakiś temat. Mamy za to cały szereg pseudointelektualistów, którzy się zaprzedali jednym, lub drugim i są zaprzeczeniem obiektywizmu i tzw. RiGCzu. 

Są ludzie, którzy wiedzą, że to co się obecnie dzieje jest złe, ale nie bardzo mają pomysł na rozwiązanie tego problemu.  Jedni uważają, że konflikt należy nadal podgrzewać, żeby nie dać przeciwnikowi wejść sobie na głowę. 

Inni wiedzą, że to do niczego dobrego nie doprowadzi, ale nie bardzo wiedzą co zrobić, bo jak odpuszczą to będzie oznaczało, że się poddali.

Jeszcze inni po analizie próbują coś niby robić, ale nie bardzo wiedzą co, więc chwytają się pierwszego pomysłu który znajdą i uznają to za receptę na poprawę sytuacji - często błędną. 

Kolejni się poddali i obwiniają demokrację i związany z nią populizm, ale poza psioczeniem na to, że "żul ma takie samo prawo głosu co profesor uniwersytetu" też nic konstruktywnego nie proponują poza wrzuceniem granatu i rozwaleniem całego Sejmu czyli tzw "buntem antysystemowym" i którzy po wejściu do Sejmu z antysystemowców stają się trybikiem systemu. 

Wreszcie są też tacy, którzy błędnie zakładają, że nic się nie da zrobić bez wejścia do Sejmu i całą energię poświęcają na znalezienie sposobu jak się do niego dostać. Jedni próbują układać jakieś egzotyczne koalicje wyborcze, a inni podeszli do sprawy "sprytniej" i próbują wymyślać coraz to nowsze systemy wyborcze, w których ich ugrupowania miałyby szansę wejść do Sejmu i nie bardzo wiem, czy naiwnie liczą, że partie rządzące są aż tak głupie, że się nie zorientują i wprowadzą wbrew sobie nowy system, aby przegrać wybory, czy też może liczą, że ktoś zrobi jakąś rewolucję i wprowadzi ten ich nowy "genialny" system siłowo.

Owszem w systemie demokratycznym, w którym teraz żyjemy panują pewne zasady i system ten ma pewne wady. W demokrację jest wpisany konflikt (ale nie jest to wojna plemienna do jakiej doprowadzono w Polsce). W demokracji większość ludzi głosuje na populistów. W demokracji o zwycięstwie nie decyduje prawda, słuszność, ani logika tylko umiejętność pociągnięcia za sobą tłumów. Tak - za pomocą memów i fake-newsów steruje się ciemną masą i wygrywa wybory i nie należy na to narzekać, tylko się z tym pogodzić i temu przeciwdziałać. 

Ale z drugiej strony NIE - społeczeństwo polskie NIE jest ponadprzeciętnie głupie. Polska nie składa się z samych idiotów, których należy obwiniać za to, że nasz genialny światopogląd jest nierozumiany. W każdym innym społeczeństwie stosunek ludzi myślących do bezmyślnych jest podobny, jeśli nie identyczny. Różnica polega na tym, że w krajach o ugruntowanej demokracji przez lata wykształciły się mechanizmy obrony przed skrajnym populizmem, nagonkami, propagandą, kłamstwem. Owszem zdarzają się nadal - ale w dużo mniejszym stopniu. 

U nas takich mechanizmów obronnych nie ma, bo po zmianie ustroju w 1989 sprawa edukacji obywatelskiej została mówiąc kolokwialnie olana i wpadliśmy w nowy ustrój całkowicie nieprzygotowani. Nie jesteśmy Stanami Zjednoczonymi, czy Wielką Brytanią, gdzie tradycja demokratyczna ma kilkaset lat i to co jest nie do pomyślenia tam u nas jest normą. 

Na chwilę obecną jedyną formacją, która zrozumiała jak działa nasza prymitywna demokracja i jak wykorzystać aktualne zasady gry oraz populizm jest Prawo i Sprawiedliwość. I nie jest to żaden zarzut, a wręcz pochwała umiejętności dostosowania się do warunków. 

Nie oznacza to jednak, że to genialna partia. Prawo i Sprawiedliwość zbliża się do 50procentowego poparcia nie dlatego, że Jarosław Kaczyński jest genialnym strategiem, ani też dlatego, że PiS ma cudowny program, ani że ma wspaniałych marketingowców. 

Po prostu w lidze prymitywnej polskiej demokracji są najlepsi, bo cała reszta jest dużo słabsza. Jarosław Kaczyński jest mądrzejszy od Schetyny i Petru, ale to nie czyni z niego geniusza polityki. To prosta zasada kontrastu.

Przyrównując to do drużyn piłkarskich - Mistrz Polski będzie zapewne drużyną która zdystansuje lokalnych konkurentów i wygra w Polsce tytuł, ale do poziomu Realu Madryt czy Bayernu Monachium będzie mu daleko. "Geniusz" polskiej Ekstraklasy będzie przegrywem w Lidze Mistrzów. 


Co zrobić, gdy wydaje się, że już nic nie można zrobić?


O tym będzie między innymi cała seria artykułów, którą zamierzam opublikować. To będzie seria dla ludzi, którzy dali się przypadkiem wkręcić w karuzelę absurdu i przystąpili do wojny plemiennej i trzeba dać im bodziec do tego, żeby z niej wysiedli i zaczęli myśleć samodzielnie i przestali dać się sterować, a docelowo - kiedyś w przyszłości - stworzyli nową elitę intelektualną, która stanie się częścią mechanizmu obronnego przed populizmem i głupotą.

Nie będzie to podręcznik jak wygrać z PiS - bo kolejne według moich obliczeń i tak wygra PiS (nie ma z kim przegrać), ani też poradnik jak robić ludziom wodę z mózgu wykorzystując psychologię i psychotechniki, ale garść porad przeznaczonych dla ludzi, dla których ważne jest móc spojrzeć w lustro bez poczucia wstydu, dla tych którzy nie wyznają zasady, że "cel uświęca środki" i dla dobra ulubionego ugrupowania należy kłamać, a afery z nim związane zamiatać pod dywan. To będą porady jak nie dać się zwariować i co można robić, gdy się wydaje że już się nic nie da zrobić i człowiek zaciska pięści z niemocy.

Podzieliłem to na odcinki, aby było bardziej strawne niż jeden ogromny tekst.

Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo