Wiosną, szczególnie przed Świętami Wielkiej Nocy można zaobserwować wzmożony ruch pod osiedlowymi trzepakami, gdzie gromadzą się nieszczęśnicy wypędzeni brutalnie z mieszkań przez sadystyczne małżonki w celu spełnienia odwiecznego rytuału wiosennego trzepania dywanów.
Osobnicy Ci, wyrwani ze swego naturalnego środowiska, czyli fotela przed telewizorem oraz brutalnie pozbawieni atrybutu władzy w postaci pilota, czują się bezbronni jak ta rybka, którą kot spryciarz wyłuskał łapą z akwarium.
W ich oczach można dostrzec bezsilną złość i poniżenie spowodowane brutalnym pogwałceniem podstawowych swobód obywatelskich i naruszeniem wszelkich praw człowieka i obywatela.
Osierocony fotel zaczyna stygnąć a wyjęte z lodówki i przygotowane do wypicia zimne piwo nagrzewa się w samotności do temperatury w której traci swoisty smak i zapach...
Pilot od telewizora zaczyna tracić połysk i pokrywa się kurzem z trzepanych dywanów, przenikającym podstępnie do mieszkania przez szpary w oknach, a telewizor osamotniony nieobecnością swego pana zapada w letarg świecąc smętnie czerwoną diodą standby, co w świecie telewizorów oznacza silną depresję.
A pod trzepakiem zaczyna się tragedia w trzech aktach.
W akcie pierwszym odbywa się, często bezskuteczne, zarzucanie dywanu na trzepak.
Akt drugi to trzepanie właściwe a akt trzeci to rolowanie i zdejmowanie dywanu z trzepaka oraz transport do mieszkania.
Właśnie obserwujemy nieszczęśnika podczas aktu pierwszego. Ma duży dywan i nogi mu się plączą z wysiłku, bo przed chwilą próba zarzucenia dywanu na trzepak skończyła się fiaskiem, co naszego bohatera pozbawiło na chwilę sił życiowych.
Zrolowany dywan wyrzucony nadludzką siłą Atlasa przeleciał na drugą stronę trzepaka wbijając się jednym końcem w trawnik, na którym przed chwilą załatwił się pies sąsiadki.
Facet zatacza się zrozpaczony i przysiada na zimnej kracie obok trzepaka zapalając trzęsącymi dłońmi papierosa. Dywan zaczyna śmierdzieć psią kupą, facetowi marznie tyłek od kraty, gasi więc papierosa i przystępuje desperacko do następnej próby.
Tym razem próba udaje się, ale rozwijający się dywan wykorzystuje bezczelnie prawo ciążenia i zsuwa się bezlitośnie na zakurzony beton po drugiej stronie trzepaka.
Facet zapala drugiego papierosa, zaciąga się głęboko, rozgląda się na wszystkie strony, poczym przystępuje do aktu trzeciego z pominięciem aktu drugiego, czyli zwija nie wytrzepany i dodatkowo upaprany psią kupą dywan. Do aktu drugiego nie doszło z powodu sił wyższych.
Facet oszukawszy rytuał taszczy dywan do swojego mieszkania na czwartym piętrze, oczywiście bez windy. Żona go pyta, co tak śmierdzi, facet odpowiada, że to czyszczą kanał za blokiem.
Próba odpoczynku w fotelu zostaje brutalnie przerwana przez żonę kategorycznym żądaniem, żeby natychmiast zabierał się za trzepanie tego drugiego dywanu z małego pokoju.
Nieszczęśnik przed wyjściem pociąga ukradkiem łyk ciepłego piwa bez smaku i taszcząc mniejszy dywan po schodach na dół potyka się i wali łbem w ścianę nabijając sobie potężnego guza.
Będąc na dole stwierdza z zadowoleniem, że trzepak jest zajęty przez następnego delikwenta. Jest czas na zapalenie kolejnego papierosa.
Dymek leniwie snuje się z papierosa, facet rozciera bolesne miejsce na czole i obserwuje z satysfakcją, jak temu drugiemu idiocie dywan również przelatuje nad trzepakiem i wbija się w trawnik dokładnie w tym samym miejscu, co jemu przed godziną.
Ech, jest jednak sprawiedliwość na tym świecie !
Przecież inni też dostają wycisk!
No i nie jest jeszcze ze mną tak źle!
A z tym mniejszym dywanem pójdzie mi pewnie dużo lepiej.
I miło popatrzeć jak ten dywan rzuca tym gamoniem pod trzepakiem!.
O cholera! Udało mu się go zarzucić!
Ale nie... zsuwa się wolno, powoli, szybciej, coraz szybciej...
Ciekawe czy spadnie...
O kurcze, ale cwaniak, złapał !.
Ale zaraz... no nie, ale gamoń ! Wypuścił !
O kurcze ! I spadł, ha ha ha, dokładnie jak mnie, na ten brudny beton !
O cholera, życie jest jednak piękne !
Niech żyją Święta !



Komentarze
Pokaż komentarze (11)