Już wie, że się niedługo rypnie,
że było się zwyczajną świnią,
na którą każdy dupsko wypnie,
I splunie w ryło lepką śliną.
Lecz pysk obliże, ślepiem łypnie,
Wszak dobrze wie, że jest gadziną,
I pierś natęży, bluzgiem sypnie:
Kurwa, niech te Kaczory wreszcie zginą !
Kto jego wrogiem, niechaj zniknie
Togi dla niego są osłoną
Żaden prostaczek im nie fiknie
A wszystko pro publico bono
Więc smętny wyraz ryja niknie
I znowu mami słodką miną,
A kiedy trochę latek cyknie,
Niewinną będzie starowiną !



Komentarze
Pokaż komentarze (1)