Kocham moją Ojczyznę, ale to Państwo napawa mnie obrzydzeniem.
Państwo zżerające i wysysające żywotne soki z tego, co najlepsze.
Brzydzę się tymi biurokratycznymi, oślizłymi larwami żerującymi na zdrowej tkance Narodu, zlizującymi lepkim, czerwonym jęzorem sól tej ziemi...
Można mieć takie ambiwalentne uczucia ?
Można, bo ja to mam!
A co ma robić ten młody człowiek, który we własnym kraju nie może znaleźć pracy i szans na normalne życie?
Ucieka i trudno mieć do niego pretensje, że walczy o swoje...
Trzeba najpierw zadeptać larwy !
To był mój komentarz u Rybitzkiego ,http://rybitzky.salon24.pl/12563,index.html
26 kwiecień 2007
A u mnie jest teraz mój brat Jacek, który przyjechał na dwa tygodnie z USA i gadamy sobie....
No i pytam Go:
- Jacek, masz swoją małą firmę i jak tam u Was te opłaty wyglądają ? ( dla uściślenia w Wyoming, na Dzikim Zachodzie)
- Płacę 15% od mojego dochodu ( w tym jest social security i opłata stanowa), ale dopiero gdy uzyskam jakiś dochód, nie przychód. Jak coś kupujesz na firmę, to nie płacisz nic...
- Dlatego tam ludzie ciągle inwestują i dlatego ten interes się kręci...
- podatek dla rządu USA ok 10 % .
- I to wszystko.
A firmę możesz założyć w ciągu 15 minut...
Fajne, co ?
A ja się zastanawiam, jak zadeptać te biurokratyczne larwy w Polsce, zanim zeżrą ten nasz piękny kraj...
I wychodzi mi na to, że te larwy zeżrą mnie najpierw, niestety...


Komentarze
Pokaż komentarze (15)