Outsider Outsider
59
BLOG

7 września 2007

Outsider Outsider Polityka Obserwuj notkę 18

 

To był siódmy września, Roku pamiętnego,

Gdy się Sejm Polski  zebrał dla dobra wspólnego,

Ja to sobie na trójce w tivi oglądałem,

A com widział i słyszał, tutaj opisałem

 

Poseł Szmajdziński zaczął, snuł swą mowę nudną

Co ten zły PIS nabroił, słuchać było trudno,

Gdy wreszcie rzekł do premiera, tak jak Kmicic prawie,

„kończ Waść, wstydu oszczędź", było już po sprawie,

Niestety zabrakło nam dzisiaj dzielnego Michała,

Bo by się pewnie potoczyła ta zakuta pała

Po sejmowych marmurach, czerwieniąc dywany,

Ale gdzie tam, poseł wciąż żywy, ani jednej rany

 

Już od tego ględzenia ziewać zaczynałem

Gdy przyszedł Tusk ponury, znów fonię ściszałem

Bo głośno i bojowo na PIS rzucał gromy,

Gulgocząc jak stary indor srodze rozjuszony

Co się puszy, nadyma swe przekrwione wole,

No bo jeszcze nie wie, że skończy na stole,

Jak zaczął, tak i skończył, oklaski na sali,

Ciekawe, kto teraz wyjdzie, Kurskiego przysłali

 

Tak więc pan poseł Kurski rozpoczął przemowę,

Chwaląc sukcesy rządu, moralną odnowę,

Place budów, autostrad i wielkich stadionów

Wzrost płac minimalnych, więcej nowych domów,

Słychać śmiechy na sali z opozycji strony,

Widać teraz wyraźnie, kto tam jest czerwony

A gdy pan poseł Kalisz usłyszał tę mowę

To się sam zaczął znacząco pukać w swoją głowę,

Która, jak dzban pęknięty, wydała dźwięk głuchy,

Co zaraz posłowi Kurskiemu dodało otuchy.

 

 

Przez te posłów wybryki szum powstał paskudny,

Następny był Komorowski, lecz był dosyć nudny,

Ględził coś o Gebelsie, o rządzie partaczy

co to na wykształciuchów posyłał siepaczy,

by ich puścić w skarpetkach, najlepiej po szutrze

(To Lech dawno obiecał, że zrobi pojutrze)

Ale mu coś nie wyszło tych skarpet ściąganie,

No i od tego czasu Polską rządzą dranie,

 

 

Następnie na mównicę Olejniczak wkroczył

Wypiął pierś, wziął wdech, pianę z ust wytoczył

Aż się panom posłom przez chwilę zdawało,

że to lew zaraz ryknie, lecz nic nie ryczało,

Jeno falset smętny wyfrunął z mównicy

Smutny, szary i krzywy jak obraz Lewicy,

Co go malarz pijany w chorym śnie malował

Przez co żadnych proporcji w dziele nie zachował

I miast dziewicy cudnej, tańczącej wśród kwiecia

Wyszła wiedźma paskudna z gębą pełną śmiecia

 

 

I co tu dalej pisać, Czytelniku miły

Zachowaj do wyborów i zdrowie i siły,

Bo trzeba mieć dużo wiary, mądrości, odwagi,

Aby znowu nie wybrać następnej łamagi,

Która Ci nawet gwiazdkę zdejmie z nieboskłonu,

Ale jak się odwrócisz, wyrzuci Cię z domu,

Oraz dla Twego dobra obedrze ze skóry,

Twą matkę i Twe dzieci, strzeż się tej figury

Odrzuć taką personę, skreślaj karty równo,

Bo jak tego nie zrobisz, to sam wpadniesz w g***o

 

 

Kraków 7 wrzesień 2007

by Outsider

Outsider
O mnie Outsider

Rocznik 1949, żonaty, dzieci, wnuki. Szanuję mądrych i cichych, unikam napastliwych, nie wierzę politykom. ===================================================== Dziennikarz ma prawo zbliżać się do polityka tylko na taką odległość, żeby go nie spuścić z muszki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka