11 obserwujących
209 notek
93k odsłony
392 odsłony

Co z Unią po pandemii?

Wykop Skomentuj7

Andrzej Owsiński 

 

Co z Unią po pandemii? 

 

Według oceny zawodowych wróżbitów znajdujemy się w przededniu szczytu pandemii, a może nawet jeszcze nie. 

Wiemy zatem że jeżeli nie nic, to przynajmniej niewiele wiemy, miejmy jednak w Bogu nadzieję że wprawdzie dość mocno potłuczeni, ale jako europejska całość, wyjdziemy z tej zarazy w stanie zdolności do odbudowy. 

Problem polega na tym: - co mamy odbudować? 

Jeżeli ma być to powrót do istniejących stosunków to podobnie jak po Wersalu i „hiszpance” tylko po to żeby wyszykować sobie nowe jeszcze gorsze nieszczęście. 

„Nie wchodzi się powtórnie do tej samej rzeki” jak powiada Heraklit, tylko że my z tej „rzeki”, a raczej bagniska nie wyszliśmy jeszcze. 

 

W chwili obecnej Europa podzielona jest na dwa układy: -Unia Europejska i układ rosyjski stanowiący wprawdzie szczątek SNG /sojusz niezawisimych gosudarstw/, a tak naprawdę resztki spadku po Sowietach. 

Wspólna cechą obu układów jest to że oba są rządzone przez Niemcy, jednakże różne okoliczności, a ostatnio i koronawirus sprawiły że władza niemiecka osłabła i jeżeli tak dalej pójdzie to będziemy blisko bezpańskiej masy upadłościowej w której każdy będzie usiłował wyrwać coś dla siebie. 

Pierwszym ochotnikiem będzie Putin, pod warunkiem że przetrwa, ale jego zdolność przetrwania jest znacznie większa niż państw zachodniej Europy, bowiem nie liczy się on ze skutkami dla swojego narodu, nawet jeżeli głód go dopadnie /oczywiście nie jego osobiście, ale jego lud traktowany jako przypisana mu własność/. 

 

Reszta pozostanie jako pogrążona we wzajemnej walce wszystkich ze wszystkimi i z reliktami pounijnymi usiłującymi już tylko zachować swoje posady. 

Taki scenariusz nie jest wcale wykluczony, a właściwie stanowi naturalną konsekwencję obecnego stanu, przypominając zresztą Europę po pierwszej wojnie światowej. 

 

Czy jest jakaś nadzieja na lepsze? 

Jak zawsze pozostaje nadzieja, ale wymaga silnego oparcia w woli działania i wypracowania koncepcji najlepszego wyjścia ze stanu klęski. 

Klęski już opisaliśmy, uwag krytycznych do sytuacji obecnej, z wirusem czy bez, mamy dostatek, tylko czy mamy drogę wyjścia która może zyskać akceptację, jeżeli nie wszystkich, to przynajmniej większości? 

 

Przede wszystkim trzeba próbować dokonania bilansu zamknięcia pandemii. 

Na podstawie dotychczasowego jej przebiegu można optymistycznie określić że znaczących ubytków w stanie zaludnienia, a w tym szczególnie populacji aktywnej zawodowo, nie będzie. 

Obecny poziom śmiertelności mimo całego dramatyzmu ludzkich ofiar, nie narusza przeciętnych wskaźników śmiertelności z jakimi mamy do czynienia w obecnym wieku. 

Ubytki potencjału produkcyjnego pochodzą głównie ze zmniejszonego popytu i konieczności ograniczeń pracy w dużych skupiskach. 

Są to jednak straty dość znaczne, które w przybliżeniu oceniam na: 

- przynajmniej około 10% produkcji w rolnictwie i przemyśle rolno spożywczym, 

- około 30% w przemyśle przetwórczym wytwarzającym artykuły trwałego użytkowania, 

- nie mniej niż 25% w usługach. 

 

Problem polega na możliwościach odtworzenia straconego potencjału wytwórczego, ale też i na odzyskaniu siły nabywczej na produkty gospodarki. 

 

Osobiście z przeżyć wojennych wyniosłem doświadczenie do jakiego poziomu może spaść ograniczenie w konsumpcji różnych dóbr w sytuacjach ekstremalnych. 

W czasie wojny ludzie mieszkający w miastach przestali kupować odzież donaszając posiadaną przedwojenną, nie budowano domów mieszkalnych, nie kupowano samochodów, a nawet ograniczono produkcję rowerów, zużywano znacznie mniej opału na ogrzewanie mieszkań, i w końcu ograniczono spożycie żywności.     

Inaczej to wyglądało na wsi, szczególnie nie objętej skutkami wojennych represji, ale i tak spadło znacznie używanie artykułów przemysłowych. 

 

Wojenne drukowanie pieniędzy spowodowało powszechną inflację, którą powstrzymywano drakońskimi środkami wymiany pieniędzy na nowe w bardzo ograniczonych ilościach. Taką operację zastosowała Republika Federalna Niemcy wprowadzając nową markę której rzadkość decydowała o wartości, inaczej postąpiła Wk Brytania dewaluując funta z 5 do 3 dolarów i walcząc z wielkim trudem o jego utrzymanie. Francuzi natomiast nie przejmowali się i do 1960 roku pozwalali na stałą inflację, a nawet po wymianie też nie walczyli o utrzymanie wartości swojej waluty. 

Współcześnie większość rządów promuje  „tarcze ochronne” w postaci zwrotnej i bezzwrotnej zapomogi dla przedsiębiorstw przeżywających zastój spowodowany pandemią. 

W praktyce sprowadza się to do emisji pieniądza dłużnego którego spłacenie ma spaść na barki przyszłych pokoleń. Postępuje się wbrew nakazowi biblijnemu czynienia zapasów w okresach lat „tłustych” i użycia ich w latach „chudych”. 

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka