11 obserwujących
225 notek
102k odsłony
919 odsłon

Próby tworzenia nowej koalicji

Wykop Skomentuj9

Andrzej Owsiński

Próby tworzenia nowej koalicji

Wybory prezydenckie ujawniły przy okazji prawdziwe, lub zbliżone do prawdy, oblicze wielu działaczy po obu stronach barykady.

Zmasowany atak na pozycje PiS stworzył wrażenie że nie ma możliwości zbliżenia między konkurentami.

Uchylenie furtki nastąpiło z najmniej spodziewanej strony, to reelekt oświadczeniem o „innej” kadencji dokonał pewnego, na razie bardzo ostrożnego zaproszenia do współdziałania tych którzy dotąd wykazywali wręcz wrogi stosunek do PiS’u.

Po wyborach pojawiły się spekulacje na temat możliwości doboru nowych partnerów, właściwie to nie było ich wiele, bo tylko PSL i Konfederacja posiadają nominalnie cechy umożliwiające jakieś współdziałanie ze „zjednoczoną prawicą”.

Programowo najbliższe jej jest PSL z Konfederacją główna różnica polega na stosunku do UE i to nie w krytycznej ocenie, a we wnioskach w których PiS dąży do zmian w funkcjonowaniu a Konfederacja do likwidacji.

W praktyce można oba stanowiska pogodzić zakładając że jeżeli nie da się dokonać korzystnych zmian to trzeba poszukać innego wyjścia.

Jak zwykle w takich sprawach problemy programowe ustępują na rzecz bieżącej taktyki.

I tak można potraktować te różnice zdań.

Efekt realny na dzień dzisiejszy to możliwość uzyskania większości parlamentarnej chroniącej przed prezydenckim sprzeciwem /276 mandatów poselskich/.

Jednakże jest to ciągle za mało żeby osiągnąć możliwość dokonania zmian konstytucyjnych.

Jedynym faktycznym zyskiem jest zdobycie większości senackiej, ale wobec bezwzględnej większości w sejmie nie ma to praktycznie większego znaczenia, poza możliwością wyboru nowego marszałka.

Powstaje zatem pytanie: do jakiego celu potrzebna jest taka koalicja, skoro doświadczenia wskazują wyraźnie na ujemne skutki tego typu związków?

Przecież prezydentura zdobyta takim trudem tworzy z większością sejmową i rządem zespół gwarantujący harmonijne współdziałanie.

Chyba że chodzi wyłącznie o stworzenie nowej perspektywy wyborczej na przyszłość, lub co znacznie gorsze, niepewność stanowiska prezydenta w istotnych sprawach.

Trzeba bowiem pamiętać że prezydent w drugiej kadencji ma zupełnie inną pozycje, nie musi zabiegać o poparcie ze strony swego rodzimego ugrupowania.

Na tym tle rodzi się uwaga że system dwukadencyjny jest wadliwy, gdyż elekt w pierwszej kadencji będzie zabiegał głównie o reelekcję, a nie o merytoryczne decydowanie w powierzonych sobie obowiązkach.

Pod tym względem znacznie dogodniejsza byłby jedna kadencja odpowiednio wydłużona. Przed wojną kadencja prezydenta zgodnie z konstytucją kwietniową wynosiła 7 lat bez ograniczeń w powtarzaniu.

Wydaje się że jedna kadencja ośmioletnia, czyli dwie kadencje parlamentarne były by satysfakcjonujące zarówno dla możliwości realizowania politycznych celów prezydenta jak i dla wspierających go ugrupowań.

Najważniejsza jest jednak sprawa celowości organizowania koalicji niezbyt pewnej programowo.

W bieżących działaniach tworzy się doraźnie różnego rodzaju układy, niezależnie od różnic programowych. Pół biedy jeżeli jest to tylko chwilowa potrzeba załatwienia jakiejś sprawy, chociaż często koszty takiego przedsięwzięcia są wyższe od pożytku.

Natomiast na dłuższą skalę ryzyko jest niepomiernie większe, a dowodów na to aż nadto.

Po pierwsze trzeba mieć na uwadze z kim się zawiera spółkę, w obecnej konfiguracji sceny politycznej w Polsce funkcjonują nie tyle partie polityczne co przedstawicielstwa, a nawet agentury zakonspirowanych grup interesów, częstokroć znajdujących się poza Polską.

Niezależnie od rodzaju tych związków można po wynikach działalności poszczególnych partii sądzić o źródłach inspiracji.

Trzeba zatem dokładnie przyjrzeć się ewentualnym sojusznikom.

Przede wszystkim PSL, partia „obrotowa” gotowa do zawarcia sojuszu z różnymi stronnictwami pod warunkiem zapewnienia odpowiednich apanaży.

Jej pochodzenie, a nawet nazwa budzą duże zastrzeżenia.

W zasadzie jest to kontynuacja ZSL – peerelowskiej przybudówki PZPR, której udało się przejść gładko do nowego układu. Dla pozbycia się garbu w postaci nazwy i uzyskania swego rodzaju nobilitacji przeprowadzono sfałszowany proces zjednoczenia z PSL i przejęto tę historyczną nazwę.

Dokonano tego zabiegu przez zwabienie kilku osób z władz prawdziwego PSL z Bartoszcze, Kamińskim i Chorążyną. Jak okazało się było to nie wystarczające do reprezentowania całego PSL, wobec czego powołano partię „PSL Wilanów” i ta połączyła się z ZSL obdarowując go nazwą PSL bez „Wilanowa” co jest wyraźnym nadużyciem, ale tolerowanym przez zazwyczaj rygorystyczny sąd rejestrowy.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na celowość ochrony historycznych nazw, na podobieństwo nazwisk, PSL jest jedną z tych nazw i nie powinno się pozwalać na używanie jej dla celów niezgodnych z historyczną rolą z jaką ta nazwa jest związana.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka