11 obserwujących
225 notek
102k odsłony
1935 odsłon

Po 'trupie' czy po Trumpie...

Wykop Skomentuj18

Andrzej Owsiński

Po „trupie” czy po Trumpie

P. Marek W. roztoczył wizję świata po „nieuchronnym” przegraniu wyborów przez Trumpa, który musi polec przygnieciony ciężarem własnych błędów.

Przedstawiając „Orwellowską” koncepcję nowego układu światowych sił rysuje możliwość zachowania przodującej roli świata zachodniego po spełnieniu określonych warunków.

Ta skądinąd interesująca perspektywa nasuwa, jak zwykle, szereg zastrzeżeń i wątpliwości: zaczyna się od tego że prezydent amerykański w odróżnieniu od prezydentów europejskich posiada rzeczywiści wielki zakres władzy gdyż pełni również rolę premiera rządu i faktycznego dysponenta siłami zbrojnymi, jednakże w wielu sprawach musi uzyskać wsparcie Kongresu.

Tymczasem Trump w tej chwili ma przeciwko sobie większość w Kongresie, jednak jakoś sobie z nią radzi, jego hasło „USA first” wynika z postawy amerykańskiego społeczeństwa domagającego się większego zaangażowania w sprawy wewnętrzne aniżeli w światową politykę.

Demonstracje Trumpa na rzecz zwiększenia udziału w traktatach obronnych ze strony partnerów i wyrównania parytetów obrotów zagranicznych mogą mieć wpływ na stanowisko wyborców wbrew wszystkim sondażom podobnie jak w poprzednich wyborach.

Nie można zatem przesądzać dziś że z całą pewnością przegra wybory.

Biden w przypadku wygranej będzie miał łatwiejsze zadanie wobec posiadanego, jak na razie, wsparcia większości kongresowej.

Wszystko jednak zależy od tego jakie zakulisowe lobby steruje działaniami prezydenta.

Do dziś przeżywamy boleśnie skutki wpływu na Roosevelta lobby prosowieckiego, a raczej bolszewickiej agentury, współcześnie zaś odczuliśmy wpływ lobby usiłującego wzorem tego co dzieje się w Europie, obalić naszą kulturę.

I tego rodzaju lobby działa w Ameryce głównie kanałami partii demokratycznej z Clintonami i spółką na czele.

Ponadto demonstrowanie wspierania Izraela stało się już przedmiotem wyścigu w gorliwości między demokratami i republikanami.

Takich zależności ze strony kandydatów na urząd prezydencki w Stanach może być wiele i dlatego nie można z góry uznawać że prezydent decyduje samodzielnie o wyborze kierunku swojej polityki.

Z winy Roosevelta Stany Zjednoczone przegapiły niepowtarzalną okazję do wprowadzenia światowego PAX Americana, a dziś muszą się liczyć nie tylko z możliwością utraty przewodniej roli, ale też i z atakiem na swoją pozycję gospodarczą.

Już w tej chwili oddały samochcąc przewodnictwo w produkcji przemysłowej, straciły pozycję lidera bankowości i jedyne co może je uratować to bezmyślny chiński zamordyzm w Hongkongu.

Świat może się wreszcie zorientować dokąd prowadzi dalsze pakowanie pieniędzy w chiński reżym.

Jak dotąd bowiem chęć zysku przeważa nie tylko nad zdrowym rozsądkiem, lecz nawet nad instynktem samozachowawczym.

Współcześnie najważniejszym zadaniem jest zmuszenie Chin do wydatkowania swoich gigantycznych rezerw na podniesienie stopy życiowej ludności Chin, a nie na dążenie do hegemonii światowej.

Jedynym politykiem na świecie który czyni starania w tym kierunku jest właśnie Trump podczas gdy jego poprzednicy pompowali w Chiny i w lobby prochińskie coraz większe pieniądze ze szkodą dla swojej gospodarki i swoich krajów.

Chiny rozporządzają w tej chwili 3,3 bilionami dolarów rezerwy walutowej i powinny jej użyć na poprawę swojej pozycji w rankingu dochodów w którym mimo drugiego miejsca w globalnym PKB zajmują dopiero 69 miejsce w przeliczeniu na mieszkańca.

Jak na razie „chińska armia walutowa” jest używana wyłącznie do gospodarczego podboju świata, w ślad za którym pójdzie nieuchronnie przemoc polityczna.

Zanim cokolwiek zacznie się planować w zakresie światowego układu stosunków należy rozwiązać problem rosnącej przewagi Chin, w przeciwnym wypadku to Chiny rozwiążą problem układu stosunków światowych i to bez potrzeby jednego wystrzału.

Pozycja Rosji z całym jej zardzewiałym arsenałem jest w tym pojedynku humorystyczna z zastrzeżeniem że jest to czarny humor.

Kraje które mogą zadecydować o stworzeniu normalnych stosunków podziału uczestnictwa w światowej gospodarce i związanych z tym możliwości rozwojowych powinny wziąć na siebie odpowiedzialność przed przyszłością ludzkości.

Stawką gry nie jest nawet pozycja polityczna wynikająca z przewagi ekonomicznej, ale wręcz sprawa kultury, a nawet biologicznej egzystencji wielu narodów.

Tego problemu nie da się rozwiązać na zasadzie próby ułagodzenia istniejących stosunków, wymagane jest bezwzględne ustanowienie nowych reguł współdziałania i pilnowanie ścisłego ich przestrzegania.

Jest to jednak wstępny warunek dla tworzenia nowego ładu światowego i to nie na zasadzie wojennych traktatów, ale w szerokim aspekcie regionalnej współpracy w wielu dziedzinach z możliwością obrony włącznie.

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka