13 obserwujących
238 notek
113k odsłon
563 odsłony

Czy jest pora na podwyżki dla urzędników?

Wykop Skomentuj15

Andrzej Owsiński

Czy jest pora na podwyżki dla urzędników?

Sprawa podwyżek płac dla wysoko postawionych urzędników wywołała powszechne odczucie niezadowolenia, a nawet oburzenia.

Niezależnie od merytorycznej oceny tej próby, okoliczności jej dokonania są najwyraźniej niesprzyjające.

Wg GUS płace nominalne w Polsce spadły w czasie pandemii ze średniej prawie 5,5 tys. z miesięcznie do około 5,3 tys. zł, Niestety to wyliczenie nie obejmuje wszystkich zatrudnionych wśród których spadek poziomu zarobków jest większy mimo dużo mniejszych zarobków nie mówiąc już o wzroście bezrobocia

Nawiasem mówiąc nieco irytujące jest demonstrowanie powyżej pięciotysięcznych kwot jako przeciętnych płac w Polsce w zestawieniu z osobistymi dochodami Polaków w granicach 1,5 tys. zł miesięcznie na osobę.

Ta rozpiętość wynika z liczby około 6 – 7 mln pracujących, nie objętych statystyką zatrudnionych w pełnym wymiarze z opłaconą składką ZUS, których zarobki są rozmaicie szacowane, ale średnio nie przekraczają 3 tys. zł miesięcznie.

Równocześnie „dobrobyt” lokuje się powyżej 6 tys. zł dochodu miesięcznego na osobę z czego najwyraźniej widać że do dobrobytu dużo nam jeszcze brakuje.

W Polsce z placami podobnie jak z emeryturami istnieje chyba rozmyślnie zaplanowany chaos i tak wysoki urzędnik zarabiający wg taryfikatora 12 tys. zł miesięcznie wykazuje rzeczywiste zarobki na poziomie ponad 30 tys. zł miesięcznie.

Z kolei emeryt po 60 /sic/ latach pracy otrzymuje emeryturę w wysokości przeszło 20 rys. zł miesięcznie, ale inny również z wysokimi zarobkami po zaliczeniu „składkowych” 54 lat pracy dostaje 4 tys. zł brutto, co i tak na tle przeciętnej emerytury w granicach 2 tys. zł prezentuje się nie najgorzej. Tylko że do ”dobrobytu” z tym dość daleko.

W płacach urzędników państwowych istnieje kolosalna rozbieżność, od nieco powyżej 2 tys. dla referenta do 54 tys. dla prezesa NBP, który tłumaczył że jego asystentki zarabiające niewiele mniej muszą tyle zarabiać „ bo takie są płace w bankowości”.

Po pierwsze NBP nie jest bankiem komercyjnym, ale urzędem emisyjnym i jego pracownicy są normalnymi urzędnikami państwowymi, a po wtóre można zapytać ile zarabiają w rzeczywistości operacyjni pracownicy bankowi.

Dopóty dopóki nie stworzy czytelnego taryfikatora wynagrodzeń dla administracji państwowej i samorządowej będziemy mieli do czynienia z oczywistymi nadużyciami i płacami urągającymi racjonalnym kryteriom, jak to że wójt gminy może zarabiać więcej od prezydenta państwa.

I jeszcze jedna uwaga, w pracy dla państwa czyli dla nas wszystkich nie można powoływać się na poziom płac w sektorze przedsiębiorstw, w którym wszędzie na świecie płace są częstokroć znacznie wyższe, ale ich pewność dużo mniejsza.

Pamiętam jak przed wojną mojemu wujowi zarabiającemu na państwowej posadzie 500 zł miesięcznie proponował przedsiębiorca pracę za przeszło dwukrotnie wyższe wynagrodzenie i spotkał się z odmową. Argumentacja była oczywista, brak pewności tej posady.

Pomijam już sprawę honoru pełnienia służby dla państwa, co dzisiaj jest w mizernej cenie.

Nieodzowność głębokich reform systemu zarobków, płac urzędniczych i innych służb publicznych i systemu emerytalno rentowego, nie podlega wątpliwości, muszą jednak dokonane z uwzględnieniem wielu elementów, takich jak:

-realne zapotrzebowanie na służby publiczne

- poziom dochodu narodowego

-wielkość wpływów budżetowych

-usytuowanie w budżecie państwa

-wysokość zarobków sfery pozabudżetowej

-możliwości naboru pracowników

-rozmiary akumulacji środków finansowych

-stopień rozróżnienia wysokości płac

Nie można mierzyć wysokości wynagrodzeń i emerytur w relacji do innych krajów bez uwzględnienia różnicy w poziomie dochodów i zasobów.

W organizacji takiej jak UE w której istnieje możliwość wyboru miejsca pracy powstaje niekiedy stan przymusowej konkurencji w zatrudnianiu.

W jakim stopniu temu procesowi podlegają specjalności zawodowe potrzebne w administracji państwa można ocenić na podstawie ilości i jakości kandydatów.

Mamy bowiem do czynienia z typowym dla UE i szkodliwym dla funkcjonowania Unii jako jednolitego organizmu, bardzo głębokim rozwarstwieniem poziomu dochodów. Sięga ono do siedmiokrotnej różnicy w przypadkach skrajnych zestawienia państw, członków rzekomej wspólnoty.

Wyciąganie z krajów uboższych elity zawodowej powoduje zarówno wyzysk w postaci kosztów wykształcenia ponoszonych przez ubogich na rzecz bogatych, jak i zahamowanie możliwości rozwojowych krajów emigranckich.

Jest to działanie wbrew idei unijnej wyrównywania poziomów życia.

Odnosi się jednak wrażenie że jest to zabieg celowy, zmierzający do ochrony interesów wybranych krajów, niestety ze strony poszkodowanych nie widać objawów stanowczego sprzeciwu w odniesieniu do takiej polityki.

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka