18 obserwujących
275 notek
144k odsłony
  339   0

Budzenie narodów

Andrzej Owsiński

Budzenie narodów

Przegraną Trumpa można traktować w kategoriach osobistej walki o prezydenturę, lub epizodu stałej, od wielu lat, konkurencji partii demokratów i republikanów. Zestawienie prezydentur obydwu partii w okresie ostatniego stulecia wskazuje na przewagę demokratów mimo dość mizernych wyników ich władzy poza zwycięską wojną z Japonią i spektakularnym sukcesem Kennedy’ego w awanturze kubańskiej. Natomiast zwycięstwo w wojnie europejskiej Roosevelt całkowicie oddał Stalinowi. Wojny koreańskiej nie zaliczałbym do sukcesów Trumana, gdyż najwyraźniej chciał jej uniknąć, oddając sprawę w ręce Kongresu, Nie pozwolił mu na to Tom Connally, uznając, że decyzja Rady Bezpieczeństwa (zresztą bezprecedensowa) powoduje automatycznie obowiązek jej wypełnienia. Nie była to zatem wojna Stanów Zjednoczonych, a interwencja ONZ, w której armia amerykańska z wybitnym dowództwem McArthura odegrała decydującą rolę, występując w koalicji krajów uczestniczących w obronie przed komunistyczną agresją. Truman nie wykorzystał sukcesu militarnego, idąc na ugodę z komuną i oddając jej północna Koreę, z którą są kłopoty do dnia dzisiejszego.

Prezydentura republikańska ma jednak największy, może nawet w całych dziejach Stanów Zjednoczonych, sukces w postaci obalenia bez wystrzału “imperium zła”. Niestety jak zwykle Amerykanom zabrakło konsekwencji w dokończeniu dzieła i pozostawili możliwość odrodzenia się, nie tyle sowieckiej, co tradycyjnej rosyjskiej agresywności w stosunku do sąsiadów.

Przeszło półtorawiekowa konkurencja obydwu partii doprowadziła do skostnienia systemu politycznego przywództwa w USA i powstania dużej luki między postawą polityków i amerykańskiego społeczeństwa.

Ze względu na ogromny napływ imigrantów ich udział w wyborach bywa decydujący, a domagają się oni jak największej pomocy państwa. To wpływa na sukcesy demokratów nie szczędzących hojności kosztem podatników. Celował w tym Obama doprowadzając do bilionowej kwoty pomocy państwowej w budżecie federalnym.

W związku z tą sytuacją, uwidocznioną wyraźnie w ostatnich wydarzeniach, można wyciągnąć wniosek, że prawdziwa walka o oblicze Ameryki nie toczy się między partiami, ale między tą częścią mieszkańców USA, którą można nazwać amerykańskim narodem, a tymi, dla których kraj pobytu jest tylko przedmiotem do wykorzystania. Jest to element eksploatowany przez destrukcyjne siły, zmierzające do ubezwłasnowolnienia całej populacji. Linia podziału nie jest wyraźnie zarysowana, ale istnieje i stale się pogłębia antagonizm między obiema stronami.

Można zwrócić uwagę na fakt że ilość podziałów jest znacznie większa ze wzgledu na różnice interesów grupowych, ale nie ma to większego znaczenia wobec nieukrywanego zamachu na tradycyjne wartości społeczeństwa. Jest to zresztą odbicie sytuacji europejskiej gdzie w wielu krajach, a szczególnie w UE zaawansowanie destrukcyjnych wpływów jest znacznie większe.

Przypadek Trumpa można potraktować jako jedną z prób obrony przeciwko ofensywie totalnego nihilizmu. Można też skonkludować, że próba nie powiodła się, wymieniając szereg przyczyn. Niezależnie od wszystkich wymienianych przez media przyczyn, istotne jest to, że zabrakło podstawowej idei dla której podjęto walkę. Hasło “Make America great again” jest stanowczo niewystarczające. Trzeba koniecznie przedstawić obraz tej “Ameryki”, do której się dąży, niestety takiego kompleksowego obrazu zabrakło. Obecne wypadki może wpłyną na powstanie jasno określonej idei, o którą będzie walczyć dotychczas bierna część amerykańskiego społeczeństwa.

Przenosząc doświadczenia amerykańskie na europejski grunt trzeba stwierdzić, że sytuacja w Europie jest jeszcze trudniejsza, gdyż decydujące czynniki, zarówno w UE jak i w układzie ogólnoeuropejskim, są w rękach zaangażowanych w sprawie unicestwienia naszej kultury. Przegląd obecnych ośrodków władzy w Europie wykazuje że nie ma komu jej bronić. Dotychczasowe sprzeciwy poszczegółnych rządów sprowadzały się głównie do obrony wybranych pozycji, nie podnosząc problemu zasadniczej linii ataku. Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu w Starachowicach właściwie pierwszy raz postawił sprawę jasno i pryncypialnie. Po takiej deklaracji nie ma już odwrotu, jest to bowiem ogłoszenie walki, w której można wygrać lub polec. I dotyczy to nie tylko polskiego narodu, ale całej chrześcijańskiej Europy.

Przy okazji objawiło się dobitnie prawdziwe oblicze sprzedajnej opozycji, dla której nagle okazało się, że dokonano profanacji kościoła przez wygłoszenie “politycznej” mowy i wypominając inne okoliczności. Pomija się zasadniczą treść wypowiedzi, stwierdzającej ponad wszelką wątpliwość jaki jest stan rzeczywisty głównego, a właściwie jedynego istotnego, nurtu walki o duszę Polski, ale też i Europy, podobnie jak ma to miejsce w Ameryce.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale