22 obserwujących
323 notki
175k odsłon
  713   1

Czyżby zmiana losów świata?

Andrzej Owsiński

Czyżby zmiana losów świata?

Stało się. Po raz pierwszy Stany Zjednoczone zostały wyprzedzone w totalnym produkcie liczonym w PKB. Wprawdzie, jak dotąd, w rewaloryzowanej jego wielkości, ale od tego już tylko krok do nominalnej. Nie wyprzedziła ich UE, która nie ukrywała takich ambicji, ale Chiny, a to już zupełnie inna kategoria. Sprawa uszła uwagi w świetle klęski afgańskiej, a przecież dla przyszłości świata ma dużo większe znaczenie.

Wojna o dominację gospodarczą świata, którą podjął Trump została chyba już przegrana przez jego następcę. Nie ma w tej chwili siły na świecie która jest w stanie powstrzymać Chiny od stałego zwiększania nacisku na przyjęcie ich warunków uczestnictwa w międzynarodowym rynku.

Po kapitulacji USA mogła by to zrobić UE, ale jej działania pod dyktando niemieckie ograniczają się do umacniania przeciwstawnego amerykańskiej koncepcji układu niemiecko-rosyjskiego. W tej chwili znajdujemy się w Europie w fazie intensywnego niszczenia całego dorobku naszej kultury na rzecz łatwej do sterowania bezwolnej masy. Nie ma zatem komu przeciwstawić się aktywnemu najazdowi azjatyckiemu.

Symbolem klęski amerykańskiej jest Afganistan, który już dawno był przegrany, tylko odwlekano wykonanie wyroku. Po co Amerykanom był potrzebny Afganistan? Nikt zapewne nie jest w stanie odpowiedzieć, chyba że uznano za możliwe stworzenie w tym kraju miejsca dozoru rozwoju sytuacji w Iranie. Były to marzenia ściętej głowy, możliwe że podsycane przez Izrael, który nie ponosił żadnych kosztów ani ryzyka przedsięwzięcia. Okazało się, że olbrzymie koszty, szacowane nawet na blisko 3 biliony dolarów i tysiące ofiar amerykańskich żołnierzy wpakowano w z góry przegrany interes. Cui bono?

Sytuacja przypomina nieco Wietnam, łącznie z ewakuacją, a raczej paniczną, bezładną ucieczką z Sajgonu. I w tym przypadku hańba i utrata prestiżu jest znacznie większa niż realna strata.

Z kolei Rosja nie ma co się cieszyć z amerykańskiej klęski, gdyż w efekcie dostaje podrzutka, który może zrobić jej podobny numer, destabilizując przynamniej sytuację na rosyjskim bliskowschodnim pograniczu.

Zarówno Amerykanie jak i Rosjanie ponieśli na bliskim wschodzie dotkliwą porażkę, nie udało się im żadnego z tych krajów, włączając w to północną Afrykę, przerobić na własną modłę

Niezależnie od poniesionych strat, okazało się że Bliski Wschód, a nawet cały świat muzułmański to peryferie głównego nurtu światowej polityki. Dopóki “nafta rządziła światem” można było mówić o wadze krajów Opec, ale i to już odchodzi do przeszłości. Poszukując taniego dostawcy dóbr przemysłowych wyhodowano sobie znacznie większe zagrożenie, bo przez długie lata utajone w pokornej postawie gotowego na wszelkie usługi nadwornego dostawcy. Dla Sowietów z kolei był to uczeń uznający wyższość swojego sąsiada i mentora.

Z osobistych zetknięć z Chińczykami współpracującymi i uczącymi się gospodarki morskiej w Polsce, mogłem stwierdzić ich pokorną postawę wobec wiedzy, a także pilność w jej przyswajaniu. Wszystkie zabiegi o nadrobienie zaległości w rozwoju Chin wydawały się niegroźne do czasu wejścia ich na drogę światowej wymiany. Z posłusznych wykonawców najprostszych elementów przerodzili się w krótkim czasie w monopolistów dostaw produktów wytwarzanych już całkowicie w chińskich fabrykach i na podstawie chińskich projektów.

Poszli drogą japońskich doświadczeń, ale na skalę obejmującą cały świat, wyparli skutecznie zachód z Afryki, to samo czyniąc z Azją. Ze względu na totalitarne rządy z każdej transakcji potrafią wyciągnąć korzyści polityczne znacznie skuteczniej niż Putin z nafty i gazu. Europę urabiają “jedwabnym szlakiem”, zmierzającym do uzależnienia jej i obezwładnienia.

Groźnym zjawiskiem są największe na świecie chińskie rezerwy walutowe, które mogą być w każdej chwili uruchomione dla opanowania określonych regionów. Najwyraźniejszym objawem stanu zagrożenia jest postawa Australii, skazanej na samotną konfrontację z chińskim imperium. Stara się zatem dostosować do ich wymagań, licząc na tolerancję. Niestety, doświadczenia z sąsiadami, a szczególnie z przejętym Hong Kongiem wskazują na tendencje do bezwzględnego podporządkowania pekińskiemu reżymowi. Obawiam się że to nie jest jeszcze prawdziwe oblicze chińskiego smoka, które ukaże się dopiero wtedy kiedy będzie za późno na jakikolwiek opór.

Chińczycy ścielą sobie drogę ekspansji przez zaangażowanie potężnego lobby promującego import z Chin. Ze względu na wysokość marż handlowych w chińskim obrocie takie lobby rozporządza odpowiednimi środkami na “przekonanie” wszelkich władz. Siła argumentacji pieniądza jest nie do przebicia.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka