22 obserwujących
386 notek
204k odsłony
  383   0

Spadek po Gierku

Andrzej Owsiński

Spadek po Gierku

Wspomnienie o Gierku ożyło z racji filmu, ale też ukazało się kilka publikacji nawiązujących do „epoki” Gierka, nie wiem czy powodem tego był sentyment, czy też próba nawiązania do obecnej sytuacji z ciosem inflacji, postrzeganej jako skutek nadmiernego „rozdawnictwa” z zakończeniem podobnym do losów gierkowszczyzny.

„Do Rzeczy” zamieściło notatkę o Gierku (chyba rocznicową), dość lakoniczną, ale mimo to zawierającą zbyt wiele niedomówień i zwykłych kłamstw, powtarzanych zresztą nagminnie w poszukiwaniu jego pozytywnego obrazu, przynajmniej na tle innych pierwszych sekretarzy KC.

Z jego młodości, a szczególnie pobytu za granicą Polski, wspomniano jedynie pracę górnika, zapominając o bodajże najważniejszym zajęciu - dzierżawcy pensjonatu.

Powstaje pytanie: skąd u młodego górnika środki i możliwości prowadzenia własnego biznesu i to w tak specyficznej formie? Nasuwa się podejrzenie, że to po prostu był awans w roli partyjnego „funka” połączonej z zadaniami wywiadowczymi. Prowadzenie pensjonatu znakomicie do tego się nadawało.

Również jego przeniesienie do Polski wyglądało na zorganizowaną akcję. Z „imigracyjnych” komunistów, preferowani byli ci ze wschodu, z zachodu rzadko któremu z kilkutysięcznej masy udało się zrobić karierę, po prostu wzorem sowieckiej mentalności uważano, że każdy, kto przebywał na zachodzie jest „zarażony” i nie budzi zaufania partii.

Do aparatu partyjnego nie wchodziło się z przypadku, na to trzeba było odpowiedniej rekomendacji, a raczej skierowania ze strony wyższych władz. Humorystycznie nieco brzmi „zdobywanie popularności”, dla aparatczyków było to niemożliwe, chyba że było się na wzór Kirowa głupim samobójcą. Aparat partyjny musiał być ściśle izolowany i posłusznie wykonywać polecenia przełożonych, obowiązywało to wszystkich, do I sekretarza KC włącznie. Jeżeli komuś pozwolono na osobiste zaprezentowanie się z pozytywnej strony to wyłącznie na polecenie zwierzchnictwa.

Wiem, że taką kampanię przeprowadzono w stosunku do Gierka jeszcze przed upadkiem Gomułki. Jej objawem była, między innymi, jego wizyta w Szczecinie, gdzie miejscowym gauleiterem, czyli I sekretarzem wojewódzkim, był bodajże jego szwagier, niejaki Walasek. Jak mi opowiadano w czasie spotkania szerokiego „aktywu” gospodarczego, plótł niestworzone głupstwa o swojej działalności, jak na przykład: „Bo wicie towarzysze, my na Śląsku pracujemy kolektywnie i akcyjnie, jak jest problem mieszkaniowy to my mobilizujemy 100 tys. ludzi i problem mamy rozwiązany”. Te „metody” pracy przeniósł później na całą Polskę.

Najwyraźniej był szykowany na następstwo po Gomułce, z którego niezadowoleni byli „towarzysze radzieccy”, a o ostatecznym wyroku zadecydował jego największy triumf polityczny, jakim było uznanie przez Brandta granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. Bolszewicy uważali że jest to ich domena i PRL powinna wyłącznie polegać na sowieckich gwarancjach, a jeżeli miały być przedmiotem porozumień międzynarodowych, to tylko na zlecenie Kremla, jak np „Oder Neisse Grenze – Friedes Grenze” z NRD.

Z drugiej strony, uznanie traktatowe Brandta było sprytnie pomyślane, otóż PRL tym traktatem zaoferowała Niemcom prawo do wypowiadania się w sprawie polskiej zachodniej granicy. Takiego prawa nie otrzymały one w Poczdamie, gdzie wszelkie decyzje aliantów wobec Niemiec (niestety zapomniano tam dokonania formalnego rozwiązania III Rzeszy, co się obecnie odbija czkawką) musiały być wykonane bez jakiejkolwiek możliwości wypowiadania się z ich strony. Wobec tego wystarczyło jednostronne oświadczenie niemieckich władz skierowane do Niemców, bez ustosunkowania się ze strony polskiej.

Oczywiście, upadek Gomułki musiał być odpowiednio zaaranżowany, najlepiej na podłożu „niezadowolenia społecznego”, pracowicie przygotowanego przez sekretarza KC, niejakiego Borysa Jaszczuka, który zresztą zmienił sobie imię na bardziej polsko brzmiące – Bolesław. Był to ewidentnie emisariusz specjalnego zaufania ze strony Kremla, Gomułka sam zresztą nieświadomie wziął w tym udział, o czym mogłem osobiście się przekonać.

Reakcja społeczna na podwyżkę cen była jednak silniejsza niż tego się spodziewano, z paleniem komitetów partyjnych włącznie. Toteż odwet Gomułki był makabryczny i zbrodniczy w postaci strzelania do niewinnych ludzi, podążających do pracy na partyjne wezwanie. Była to chyba jeszcze większa zbrodnia grudniowa niż w 11 lat później w kopalni Wujek, chociaż z racji okoliczności i upływu czasu mniej o niej się mówi.

Obsadzenie Gierka na miejscu całkowicie upadłego Gomułki, też odbyło się w odpowiedniej scenerii, po pierwsze, nagłaśniano informację, że towarzysze radzieccy woleli na tym miejscu Kruczka, ale mimo to udało się przeforsować nie budzącego ich zaufania „człowieka z zachodu”. Po drugie, jego wejście zainscenizowano spotkaniami ze stoczniowcami i apelem o wspólne działanie.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale