22 obserwujących
403 notki
212k odsłon
  324   0

Polska inflacja

Andrzej Owsiński

Polska inflacja

GUS doniósł nam, że w skali unijnej mamy największe osiągnięcie w postaci najwyższego wskaźnika inflacji, gdyż policzył, że w marcu tego roku mamy w skali rocznej aż 11% inflacji. Wprawdzie na to osoba stale robiąca domowe zakupy, oburzyła się twierdząc, że z jej obserwacji wynika przynajmniej 20% zwyżki cen. Nie starałem się nawet tłumaczyć na czym polega różnica między zwyżką cen artykułów pierwszej potrzeby, a ogólną inflacją, czyli utratą siły nabywczej pieniądza.

Według klasycznych pojęć przyczyną inflacji jest niekorzystna zmiana relacji między ilością pieniędzy i towarów na rynku. Na taki zarzut spotykamy się z próbą wyjaśnienia, że w obecnej sytuacji nie ma zjawiska nadmiaru pieniędzy w obiegu, a główną przyczyną jest wzrost cen nośników energii i że jak zwykle jest on najwyższy w Polsce.

Usiłowałem sprawdzić na faktach to zjawisko, ale natrafiłem na trudności nie do pokonania w postaci natłoku informacji, niekiedy zupełnie sprzecznych, a szczególnie na ciągle obowiązującą „tajemnicę handlową” cen gazu nabywanego w Gazpromie. Jest to wierutny nonsens w świetle wprowadzonej indeksacji cen gazu w stosunku do giełdowej ceny ropy. Może ta „tajemnica” służy ukryciu faktu, że płacimy Rosji najwyższą cenę. Jak podają badacze problemu średnio przepłacamy o 50 dolarów na tysiąc m3. Przez ostatnie kilkanaście lat zebrała się z tego wielomiliardowa suma.

Powinniśmy mieć stałą informację o aktualnej cenie gazu wraz z cenami ropy. Miarą paniki jest informacja, że na giełdzie rotterdamskiej gaz osiągnął cenę tysiąca dolarów za 1000 m3. Jest to chyba najlepszy powód wprowadzenia jawnych cen giełdowych gazu, nie będzie wtedy ani spekulacji cenowej, ani zróżnicowanych cen w zależności od dostawcy. Jest tylko drobna uwaga, że takie rozwiązanie wymaga znacznego zwiększenia zdolności magazynowej i przesyłowej gazu z różnych kierunków.

Płacimy za spisek niemiecko-rosyjski, który stworzył monopol na dostawy z Rosji. Według obowiązującego prawa międzynarodowego jest to przestępstwo i powinno być ukarane z odpowiednim zadośćuczynieniem w stosunku do poszkodowanych. Jakoś dziwnie, mimo wieloletnich utyskiwań nikt nie złożył takiej skargi.

Uruchomiony z wieloletnim opóźnieniem port gazowy (i za to ktoś powinien karnie odpowiedzieć), jest nie tylko niewystarczający, a na dodatek nie gwarantuje nam porównywalnych warunków dostawy. Wprawdzie zapewniano nas, że ostateczny koszt gazu skroplonego jest przynajmniej zbliżony do cen rosyjskich, ale analizy noszące cechy badań naukowych wskazują na dwukrotnie wyższy jego koszt.

W Polsce, kraju węglowym, powinno się poświęcić szczególną uwagę warunkom i kosztom jego wydobycia, a nie wyłącznie problemom likwidacyjnym. Polskie górnictwo węglowe ma piękne osiągnięcia, ale w ostatniej fazie gierkowszczyzny zostało w znacznej mierze pozbawione działań w kierunku racjonalności ekonomicznej na rzecz wydobycia za wszelką cenę. Pozostałości tego nastawienia mszczą się w trudnych latach walki konkurencyjnej. Efektem, poza wieloma innymi, jest nadmierny koszt wydobycia w wielu kopalniach.

Może nie dziwić różnica kosztów w stosunku do odkrywkowych kopalń Australii, ale dotyczy to też kopalni głębinowych. Mamy zatem stały niekorzystny stosunek kosztów w relacji do rynku zachodnio europejskiego jak 7:5, co oczywiście powoduje nacisk na import i wzrost kosztów produkcji energii elektrycznej. Ten stan należy położyć całkowicie na karb wieloletnich zaniedbań, a przecież ciągle 70% naszej energii elektrycznej pochodzi ze spalania węgla.

Ropa naftowa jako źródło energii w Polsce znacznie ustępuje węglowi i tu rzeczywiście jesteśmy skazani na import. Nie zawiniona przez nas klęska polityki Trumpa taniej ropy spowodowała dwukrotny wzrost jej ceny, mimo że wydobycie nie uległo zmniejszeniu. Nie wiadomo czy Biden chciał w ten sposób ukarać Chiny, największego importera, czy napędzić pieniędzy krajowym naftowcom, czy może wkupić się w łaski Putina?

Na tym tle nasuwa się wniosek, że o ile sprawa cen ropy jest poza naszym zasięgiem, sprawa gazu jest wynikiem celowego działania dywersyjnego poprzedniej ekipy rządzącej, ale też z zastrzeżeniami w stosunku do bieżącej polityki, o tyle sprawa węgla i konieczność jego importu to nie tylko szkoda gospodarcza, lecz wprost plama na honorze naszej wieloletnie sztandarowej specjalności.

Według Bloomberga udział kosztów energii w światowym PKB wynosił 6.5%, a obecny trend zwyżkowy może spowodować dwukrotny jego wzrost.

Jak dotąd w Polsce wg GUSu zanotowaliśmy ponad 23% wzrostu cen energii w tym roku, a mając na względzie specyficzne warunki produkcji i zużycia energii w Polsce powinniśmy mieć raczej niższy poziom wzrostu cen anergii, szczególnie w porównaniu z krajami wyżej uprzemysłowionymi. Niestety tak się nie dzieje, są zatem inne powody, dla których mamy tak wysoką inflację.

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka