3 obserwujących
135 notek
55k odsłon
548 odsłon

Jakie pożytki z UE

Wykop Skomentuj5

68 lat temu w Paryżu został podpisany traktat o utworzeniu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali – prekursora obecnej UE. 

Traktat miał na celu zjednoczenie wysiłków w budowie europejskiej potęgi gospodarczej przez organizację wspólnego rynku z poszanowaniem suwerenności państw członkowskich.

Znalazło to wyraz w strukturze władz w której decydującą rolę odgrywała Rada Ministrów, a także w stosunku do sytuacji poszczególnych członków, bowiem Włochy które miały największe zaległości rozwojowe otrzymały czteroletnią karencję we wprowadzeniu obowiązków traktatowych.


Poza celem ściśle gospodarczym powstaniu Wspólnoty przyświecała idea przeciwstawienia się rosnącemu zagrożeniu ze strony sowieckiego imperium, ale też i wyrównania parytetów ze Stanami Zjednoczonymi.

Ze strony francuskiej była to też droga do uniknięcia niemieckiej hegemonii gospodarczej i powstania nowego rewanżyzmu.


Sukces gospodarczy Wspólnoty spowodował dalsze kroki w kierunku integracji europejskiej, niestety natchnienie chrześcijańskim duchem wzajemnego wspomagania i unikania objawów przemocy ustąpiło wraz z odejściem z polityki „ojców wspólnoty” Alcide de Gasperiego, Roberta Schumana i Konrada Adenauera – gorliwych katolików i patronów europejskiej chrześcijańskiej demokracji. Dwóch pierwszych zostało objętych procesem beatyfikacyjnym.

Dojście do władzy lewicowych ugrupowań przyniosło w rezultacie dążenie do swego rodzaju powtórki ze Związku Sowieckiego i zwalczania suwerenności krajów europejskich.

Żeby jednak konsekwentnie zastosować orwellowski model „folwarku zwierzęcego” wprowadzono faktyczny podział państw członkowskich nowej formuły UE na „równych” i „równiejszych”.

Temu podziałowi nadano cechy trwałości, ale nawet i to nie decyduje o losach krajów należących do UE, faktycznym wielkorządcą są Niemcy dla których reszta członków Unii to poddostawcy dla niemieckiego przemysłu i odbiorcy gotowych produktów.

O charakterze tego związku decyduje zarówno niemiecki dyktat gospodarczy, ale też apodyktyczność w stosunku do innych krajów.


Niemcy w historii próbowały kilkakrotnie tworzyć swoje imperium, jednakże ze względu na brak zdolności do organizowania układów partnerskich nigdy im się to nie udawało. Podobnie jest dzisiaj, typowo pruskie domaganie się ślepej dyscypliny, próby regulacji najdrobniejszych przejawów życia unijnego za pomocą nakazów i zakazów, terroryzowanie „praworządnością” pod pojęciem której ukrywa się żądanie wykonywania własnych poleceń – taki obraz UE został stworzony w XXI wieku.

Niemcy nie rozumieją że tego nie da się utrzymać na dłuższą skalę, tym bardziej że jest to sprzężone z równoczesnym niszczeniem zdobyczy europejskiej kultury i autonomii narodowej w wyraźnym celu stworzenia na kształt „sowieckiego narodu” - „narodu europejskiego” wywodzącego się w znacznej mierze z pozaeuropejskiej imigracji.


Dla krajów które zostały wciągnięte w tę pułapkę, a szczególnie byłych poddanych imperium sowieckiego lepszym rozwiązaniem byłby inny układ europejski, jednakże pozostawienie jako straszaka postsowieckiego – „Federacji Rosyjskiej”, gotowej do odtworzenia imperium, zmusza do trzymania się UE chociażby jako zła znacznie mniejszego.       

Trzeba bowiem przyznać że dola poddanego niemieckiego imperium w obecnym kształcie jest znacznie lepsza od doświadczeń rosyjskiego imperium wydaniu sowieckim.

Widać to najlepiej po różnicy w poziomie życia sąsiadujących krajów ze wschodnich granic UE i to zarówno pod względem poziomu materialnego jak i osobistej swobody i bezpieczeństwa.

Niekwestionowaną zdobyczą UE jest traktat z Schengen umożliwiający swobodne poruszanie się niemal po całej Europie, wprawdzie dobrodziejstwa tego traktatu nie muszą być wiązane z UE gdyż należą doń kraje pozaunijne, powszechnie jednak uznaje się go za sukces UE.


Czynnikiem decydującym o ocenie rezultatów naszej przynależności do UE jest sytuacja materialna większości Polaków.

Przy ocenie tego problemu należy mieć na uwadze specyficzne dla Polski zjawisko masowej emigracji zarobkowej. Nie podlega wątpliwości że zarobki tych emigrantów są przeciętnie wyższe aniżeli pozostających w kraju, czy rekompensuje to inne dolegliwości wynikające częstokroć z wyboru wymuszonego brakiem pracy w kraju?

Inaczej bowiem należy oceniać wyjazd na wysoko płatny kontrakt przy którym wszelkie niedogodności są łagodzone zarówno dobrymi warunkami bytu, jak łatwo dostępną możliwością kontaktu z krajem, a inaczej wyjazd na byle jaką pracę i dość nędzne warunki życiowe.

Niestety w wydaniu polskiej emigracji zarobkowej ten drugi wyjazd zdecydowanie przeważa.

W sumie emigrację zarobkową nie możemy uważać za sukces unijny, gdyż poza niską płacą wiążą się z nią negatywne skutki dla życia rodzinnego, społecznego

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka