5 obserwujących
152 notki
63k odsłony
127 odsłon

Ile Polacy powinni zarabiać

Wykop Skomentuj5

Zapowiedź podwyżki płac minimalnych do poziomu 3 a nawet 4 tys. zł miesięcznie wywołała burzę i wrzaski ze strony „totalnej opozycji” z opisywaniem jakie to katastrofalne skutki przyniesie.

Wg eurostatu zarobki w Polsce są w zestawieniu z unijnymi na żenująco niskim poziomie / około 6 euro/godz. przy średniej 23 euro/. 

Przychyliłbym się do jednego: -liczenie zarobków w skali miesięcznych pensji odnosi się do dawnej grupy „pracowników umysłowych” którzy otrzymują wynagrodzenie miesięczne niezależnie od liczby przepracowanych godzin.

Pracujących w innym trybie wynagrodzenia jest jednak więcej nie mówiąc o tym że z płacą miesięczną na całym etacie można robić różne kombinacje zmierzające zarówno do jej podwyższenia jak i obniżenia. Trudniej jest ze stawką godzinową, chociaż i tu można zatrudnić nominalnie na 100 godzin i kazać pracować 150, ale ryzyko jest większe ze względu na ewidencję czasu pracy.

Cały ten kłopot ze stawkami dotyczy jednak mniej zarabiających stanowisk pracy, trudno bowiem komuś zarabiającemu 30 tys. zł miesięcznie wyliczać stawkę godzinową kiedy przeważnie tacy mają nienormowany czas pracy. 


Określenie minimalnej stawki płacy na zasadzie decyzji administracyjnej może być traktowane nie jako troska o najmniej zarabiających, ale po prostu jako biurokratyczny wybieg mający na celu uzyskanie przychylności społecznej, lub „kiełbasa wyborcza” tańszego gatunku.

W praktyce o poziomie płac decydują głównie zapotrzebowanie na pracowników w zestawieniu z liczbą chętnych, jeżeli chce się uniknąć „towarowej” definicji popytu i podaży.

Stąd w wielu krajach, raczej zamożnych nie używa się normy „minimalnej płacy”, jest to zupełnie zbędne i tak płaci się tam więcej niż w krajach uboższych.

A w ogóle próby regulacji płac na zasadzie nakazu są zabiegiem ryzykownym, a bardzo często nieskutecznym. Inną sprawą jest taryfikator płac dla pracowników sektora budżetowego, ale i on musi uwzględniać stosunki istniejące całym układzie zatrudnienia i wynagrodzeń. 

Jaskrawym przykładem mogą służyć zaniżone stawki płac dla szkolnictwa i służby zdrowia powodujące masowy odpływ kwalifikowanych pracowników.

Niekorzystnie na stosunki pracy wpływają też „kominy” płacowe dla niektórych stanowisk lub grup zatrudnienia.

Niekiedy są to zjawiska dość szokujące i przypominają czasy PRL kiedy w tym samym ministerstwie spraw wewnętrznych w pionie administracji średnia płaca wynosiła 3 tys. zł miesięcznie, a w pionie bezpieczeństwa ponad 7 tys. zł.

Obecnie zetknąłem się z taką informacją że w IPN średnia płaca wynosi 6 tys. zł. mies. ale w pionie prokuratorskim 16 tys.

Różnica jest znacznie większa niż w PRL mimo że w IPN zarówno pion historyczny jak i prokuratorski mają podobne zadania - szukanie prawdy historycznej nawet i dziś niejednokrotnie skrzętnie ukrywanej.


Niedawno pisałem na temat płac i emerytur w Polsce, przez lata łataniny i tworzenia doraźnych przywilejów stworzył się w tych dziedzinach taki mętlik że najwyższy czas żeby zaprowadzić jakiś ład.

Podtrzymywanie obecnego stanu grozi bardzo niebezpiecznymi skutkami czego prognostykiem są ostatnie zaburzenia w szkolnictwie. 

Okazją do wprowadzenia gruntownej reformy w ogólnopolskim systemie płac jest analiza i dostosowanie poziomu naszych zarobków do układu unijnego.

Ma to istotne znaczenie wobec faktu odpływu z Polski wielu fachowców w związku ze zbyt wielką różnicą w płacach.


Ile zatem powinniśmy zarabiać żeby móc się harmonijnie rozwijać?

Musimy przede wszystkim uwzględnić określone kryteria, a mianowicie:

- poziom i system płac w UE,

- wewnętrzną spójność i zachowanie stosownej równowagi,

- optymalna proporcja w stosunku do dochodu narodowego,

- zapewnienie dostaw dóbr konsumpcyjnych.


Nie musi się to odbywać na zasadzie z góry ustalonego planu. W tym systemie przeżyliśmy pół wieku i wiemy najlepiej jak jest zawodny niezależnie od intencji kierujących nim.

Problem polega głównie na wypracowaniu gwarancji że możemy wytworzyć taką wartość produktu globalnego która będzie dostosowana do przewidywanego poziomu konsumpcji czy to dla bezpośredniego zaopatrzenia czy też w trybie wymiany międzynarodowej.   

 

Omawiając poszczególne warunki trzeba zwrócić uwagę na fakt że pomimo przeszło ćwierćwiecza współpracy z rynkiem unijnym i piętnastolecia bezpośredniego uczestnictwa różnice w poziomie dochodów są w dalszym ciągu zbyt wielkie ażeby utrzymać odpowiednią równowagę ekonomiczną i socjalną.

Jest to oczywista wina kierownictwa UE, które zajmuje się głównie ochroną interesów najbogatszych. Z drugiej strony nacisk ze strony wyraźnie dyskryminowanych członków tej rzekomej wspólnoty jest zbyt słaby i nie przynosi pożądanych efektów, przede wszystkim w postaci właściwego rozmieszczenia potencjału produkcyjnego i wyrównania warunków infrastrukturalnych.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale