Panie Igorze - podpisał Pan list przeciwko chamstwu na antenie. Fala krytyki przeszła przez cały salon - oczywiście oburzali się ci, którym wcześniej nie przeszkadzało chamstwo wielu osób, którzy podpisali ten list, którym nie przeszkadzało (a nawet podobało się), gdy Prezydent nazywał Rosińską "małpą w czerwonym", nie przeszkadzały zdania Targalskiego (a wśród 'sygnotariuszy' jest także Czabański). Ale ciekawi mnie jedna sprawa. Nie wątpię, że podpisał Pan ten list w pełni szczerze, do Pana kultury nie mam żadnych zastrzeżeń. Ale z drugiej strony - jakoś nie zauważyłem Pańskich słów oburzenia, gdy Pańscy koledzy, podpisani na pod tym protestem, byli 'umiarkowanie delikatni'. Pamiętamy jeszcze Rafała Ziemkiewicza i jego 'niezłe' stwierdzenia nt. p. Beger, np.:
Pani Begger opowiadała, że Lepper jej przypomina Piłsudskiego. Zapewne przede wszystkim chciała zwrócić uwagę na własne podobieństwo do Kasztanki, bo jedyne, co upodabnia "Samobronę" do Legionów to posiadanie dziecka pułku (z ogólnie znaną Anetą K).
Do tego - gwoli przypomnienia - słowa te padły u Pana w "domu".
Czyli jak to jest? O takiej Beger można wszystko powiedzieć, parodiować koleżanki nie można? Nie do końca rozumiem...
Samego fragmentu audycji (i o sprawie poczytać) można posłuchać na stronie Wyborczej.
I od razu - nie mam zamiaru bronić Lisa, człowieka nie lubię. Tym niemniej - to co zrobił na antenie TokFM wcale nie jest gorsze od wielu sformułowań innych mistrzów pióra...



Komentarze
Pokaż komentarze (10)