Oczywiście mój apel jest w 100% naiwny, ale co szkodzi spróbować. Mniej lub bardziej wielu z nas zgadza się, że klęską poprzedniego już Sejmu było niedoprowadzenie do powstania koalicji PO-PiS. Nie chcę tutaj wszczynać sporów, z jakiego powodu do tego doszło. Ale wiele osób zgodzi się, że przyczyną tego stanu rzeczy było podejście liderów obu partii (brak zgody na jakiekolwiek ustępstwa, chore ambicje, ważniejsze od interesu kraju itd.). Stąd moja propozycja - pokażmy obu panom w najbliższych wyborach, że Warszawa na nich się wypina. Tzn. niech każdy głosuje na tę partię, na którą ma ochotę - ale niech wybierze z listy osobę z dalszego miejsca. Na każdej liście można znaleźć ciekawe osoby - na warszawskiej liście PO jest np. Andrzej Czuma, legenda opozycji (miejsce nr 6), kibice mogą głosować nawet na Romana Koseckiego ;). Na liście PiS-u na miejscu 4 jest Jan Ołdakowski, założyciel i dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego ("przy okazji" niezły poseł). Dobra - jak ktoś chce, może wybrać nawet Nelly Rokinę ;)
Na pewno na obu listach znajdzie się więcej osób wartych zainteresowania - nie ukrywam, że dla mnie większość nazwisk nic nie mówi. Ale może warto im się bliżej przyjrzeć i dać znać Tuskowi i Kaczyńskiemu, że na nich świat się nie kończy?
Apel oczywiście skierowany jest głównie do zwolenników PO i PiS-u, ale oczywiście może być odebrany pozytywnie także przez zwolenników innych partii. Głosujesz na LiD a nie podobają ci się Borowski i Kalisz (dwa pierwsze miejsca na liście)? Możesz oddać głos na Święcickiego (nr 3), ursynowiaka P. Skubiszewskiego (nr37) czy nawet Gadzinowskiego (ostatnie miejsce na liście!).



Komentarze
Pokaż komentarze (1)