Pavl6 Pavl6
387
BLOG

Dał nam przykład Zbigniew Ziobro, jak PiS kochać mamy

Pavl6 Pavl6 Polityka Obserwuj notkę 0

Jako, że od 2007 r. nie jestem już zwolennikiem, tym bardziej wyznawcą (fanatycznym zwolennikiem) PiS-u, to tytuł tej notki akurat niespecjalnie do mnie pasuje. Kieruję ten tytuł i notkę jednak do tych, którym PiS jest bliższy, niż mnie. Zbigniew Ziobro, a także jego koledzy Jacek Kurski i Tadeusz Cymański, zostali potraktowani niesprawiedliwie. Osoby, które tyle lat pracowały dla partii, włożyły w nią swój trud, swoje serce, swoje pieniądze zostali od tak wyrzuceni, gdy zaproponowali sposób na zbudowanie silnego PiS-u przed następnymi wyborami. Za wyrzuceniem optowali "wielce zasłużeni", tacy jak: Karol Karski (nie dostał się do Sejmu nowej kadencji), czy Adam Hoffmann (jego najbardziej rozpoznawalną wypowiedzią jest ta, sprzed kilku lat, kiedy stwierdził, że jest możliwa koalicja PiS z "nowoczesną europejską lewicą", za którą uznał wtedy SLD; później wycofał się z tego, że "nowoczesną europejską lewicą" jest SLD, po tym jak do głosu w lewicy powrócili starzy wyjadacze; nigdy nie wycofał się jednak z stwierdzenia, że PiS mógłby zawrzeć koalicję z "nowoczesną europejską lewicą"). Nie wiem, jak inni, ale ja uważam, że to raczej Zbigniew Ziobro powinien wyrzucić Karola Karskiego i Adama Hoffmana, a nie odwrotnie. Zbigniew Ziobro był przecież członkiem założycielem PiS, jednym z tych, którzy na pierwszą kampanię poręczyli kredyt własnym majątkiem. Przynosił tej partii tysiące głosów, był szefem zwycięskiej kampanii Lecha Kaczyńskiego. Gdy był ministrem sprawiedliwości, z odwagą realizował program PiS walki z przestępczością i korupcją. Zresztą z dobrymi efektami. Po wygranej PO spotkał się za to z rekordową ilością szykan – dziesiątkami bezzasadnych śledztw prokuratorskich i spraw sądowych, przesłuchań przed komisjami śledczymi. I teraz, gdy przedstawił dobry plan prowadzący do zwycięstwa PiS w kolejnych wyborach został za to wraz z kolegami wyrzucony z PiS. Mimo, iż od 2007 r., po odłączeniu sie od PiS-u przez Marka Jurka ja poparłem Marka Jurka, to jednak ludzie tacy jak Zbigniew Ziobro trzymali mnie w niedalekiej odległości do PiS-u. PiS jednak wszystko spartaczył. Spośród osób, które najmilej kojarzyły mi się z PiS-em: braci Kaczyńskich, Zbigniewa Ziobro, Kazimierza Marcinkiewicza, Marka Jurka, w PiS-ie pozostał tylko Jarosław Kaczyński. Lech Kaczyński nie żyje (ale przez polityczne, zakulisowe gierki Tuska), Kazimierz Marcinkiewicz wyjechał do Anglii (ale mi go nie szkoda, bo zostawił swoją rodzinę), Marek Jurek odszedł z PiS-u, jak zobaczył, co jest grane, a Zbigniew Ziobro został niedawno wyrzucony. PiS już nie wygra, bo zawiódł ludzi takich jak ja. Nawet, gdyby nie miała powstać partia Ziobry, albo nie było Prawicy Rzeczypospolitej, na PiS bym nie zagłosował. Nie zagłosowałbym, bo nie ma w nim ludzi takich jak Marek Jurek i Zbigniew Ziobro, a są za to tacy jak Adam Hoffmann. Nie zagłosowałbym i nie zagłosuję, bo Jarosław Kaczyński wielokrotnie mnie okłamał. To nie ja się zmieniłem - to PiS się zmienił. To nie ja rozbijam prawicę - to PiS to robi. To nie ja obrażam się, gdy ktoś wyciaga do mnie pomocną dłoń - to PiS to robi.

Panu Zbigniewowi Ziobrze gratuluję przyjścia na świat potomka, a życzę sukcesów (kolejnych) w życiu prywatnym i zawodowym.

 

Post Scriptum:

Robert Telus, poseł PiS: "Ciągle uważam, że pęknięty PiS można skleić. Podjęto złą decyzję o usunięciu trzech kolegów. To jest rozbijanie prawicy. Wyrzucani są ludzie medialni, lubiani. Nasi przeciwnicy polityczni cieszą się z tego. Media zajmują się sytuacją w PiS, a nie powstawaniem kolejnego złego rządu. Czy grupa Ziobry może wyjść z PiS? Nie ma czegoś takiego jak wyjście z PiS. Oni nie wyjdą, ale mogą zostać wyrzuceni. Jeśli decyzja o wyrzuceniu zostanie podtrzymana to będzie ona błędem.

 Uważam, że Ziobro, Kurski i Cymański mają rację, jednak chyba  forma wyrażenia opinii był zła. Czekam na powyborczą dyskusję w PiS. Uważam nawet, że ostatnie wydarzenia powinny jeszcze bardziej ją spotęgować. Chciałbym, aby prawica w Polsce poszerzała się, a nie kurczyła. Trzeba zasiąść do rozmów z partią Marka Jurka, którego odejście z PiS uważam za wielką stratę."

 

"Nasz Dziennik": "Po każdych wyborach, parlamentarnych czy prezydenckich, Prawo i Sprawiedliwość przeżywa wstrząs. Z partii odchodzą kolejni politycy o znanych nazwiskach. Tego typu perturbacje, przynajmniej do tej pory, nie spowodowały, aby Prawo i Sprawiedliwość na scenie politycznej przestało się liczyć. Tym razem jednak z partii wyrzucana jest osoba, która z PiS jest przez wyborców tej partii utożsamiana i obok prezesa Jarosława Kaczyńskiego pozostaje twarzą IV RP.

Choć Zbigniewowi Ziobrze, Jackowi Kurskiemu i Tadeuszowi Cymańskiemu przysługuje jeszcze prawo odwołania od decyzji komitetu politycznego partii o wyrzuceniu z szeregów Prawa i Sprawiedliwości, to los europosłów zdaje się już przesądzony. Wielu wyborców PiS zadaje sobie pytanie, po co ten spór i o co właściwie chodzi. Bo tak jak nie do wyobrażenia jest PiS bez Jarosława Kaczyńskiego, tak też trudno sobie wyobrazić PiS bez Zbigniewa Ziobry. Pozwalając kiedyś odejść grupie posłów związanych z Markiem Jurkiem, a nie tak dawno wyrzucając parlamentarzystów, którzy później utworzyli PJN, Prawo i Sprawiedliwość obcięło sobie ręce. Dziś zdaje się wycinać sobie serce, a z samym tylko - nawet najtęższym - mózgiem trudno jest jakiemukolwiek organizmowi funkcjonować. Bez wątpienia decydując się na usunięcie ze swoich szeregów Zbigniewa Ziobry, PiS realnie się osłabia. O różnicach programowych jako o podłożu sporu nie ma mowy. Szóste z rzędu wybory - w których Prawo i Sprawiedliwość jako partia aspirująca do przejęcia władzy ustąpiło pierwszeństwa Platformie Obywatelskiej - pokazują jednak, iż PiS ma problem, i dały sposobność do podniesienia kwestii, czy i w jaki sposób PiS może jeszcze kiedyś wygrać wybory. Z jednej strony Zbigniew Ziobro, który z racji młodszego wieku może mieć inne, świeższe spojrzenie na zmieniającą się rzeczywistość, mówi o budowie szerokiej formacji, spekulując przy tym o możliwości dwóch wspierających się partii - jednej bardziej prawicowej i drugiej ulokowanej bliżej centrum sceny politycznej. Z drugiej Jarosław Kaczyński, który ze względu na swoją wieloletnią działalność polityczną dysponuje olbrzymim doświadczeniem, obiecuje zwycięstwo, prorokując powtórkę z wydarzeń na Węgrzech, gdzie obywatele niezadowoleni z rządów partii, która doprowadziła państwo na skraj bankructwa, skłonili się w stronę opozycji. Przekaz, który płynie dzisiaj ze strony Prawa i Sprawiedliwości, jest taki, iż to katastrofa w portfelach i garnkach Polaków, do której doprowadzą rządzący, spowoduje, iż PiS uzyska od wyborców mandat do rządzenia. Otwarte pozostaje pytanie, czy jedynym pomysłem Prawa i Sprawiedliwości na wygranie wyborów jest czekanie - tak jak to się stało na Węgrzech - aby obywatele realnie doświadczyli gospodarczej katastrofy i w geście rozpaczy i dezaprobaty wobec działań partii rządzącej zagłosowali na jedyną dużą partię opozycyjną, która jako jedyna może być alternatywą dla rządzących. Przyglądając się działaniom rządu, który w gigantycznym tempie zadłuża kraj, podnosząc przy tym podatki, a także wspomagając się przejęciem części środków, które do tej pory płynęły do otwartych funduszy emerytalnych, i posługując się przy tym różnego rodzaju chwytami z dziedziny kreatywnej księgowości w celu ukrycia zadłużenia, można stwierdzić, że scenariusz krachu gospodarczego jest jak najbardziej realny. Taktyka zmierzająca do wyczekiwania na gospodarczą katastrofę może okazać się jednak dla Prawa i Sprawiedliwości zdradliwa.(...)
" (dalszy ciąg na: www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111107&typ=po&id=po03.txt)

Pavl6
O mnie Pavl6

Jeżeli o czymś piszę, to nie owijam w bawełnę - piszę prawdę wprost.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka