W mediach emocjonują się przy każdym sondażu, zapraszają rzesze ekspertów i próbują wytłumaczyć, dlaczego wynik jest taki, a nie inny. A dlaczego wynik jest taki, a nie inny? Przypadek. Raz im się machnie tyle procent, a innym razem tyle. Po czym to wywnioskowałem? Po trzech ostatnich sondażach opublikowanych w ostatnich dniach przez 3 inne pracownie sondażowe.
PO PiS RP SLD PSL SP
| 28.0 | 26.0 | 10.0 | 9.0 | 5.0 | 2.0 |
| 27.0 | 22.0 | 17.0 | 10.0 | 6.0 | 5.0 |
| 35.0 | 21.0 | 11.0 | 12.0 | 8.0 | 3.0 |
Sondaże przeprowadziły kolejno: TNS OBOP (10.02), SMG/KRC (9.02) i Homo Homini (8.02). Co z nich wynika? Wynika z nich to, że albo Polacy co dzień zmieniają zdanie, albo sondaże nie są nic warte. No bo jeżeli różnica PO-PiS raz wynosi 14%, raz 5%, a innym razem 2%, to ile w końcu wynosi? Jeżeli Ruch Palikota raz ma wynik zbliżony do 10%, a innym razem dobijający do 20%, to ile w końcu ma? Jeżeli Solidarna Polska raz ma marne 2%, a innym razem 5%, dające szanse na wejście do parlamentu, to jak w końcu jest?
Nie wierzcie sondażom, one nie są nic warte. Wyjdźcie na ulice, zobaczcie jakie są nastroje społeczne. Dziś w całej Polsce, a nawet w całej Europie odbywają się protesty przeciwko ACTA, które to sobie rząd tak bardzo upodobał, choć na razie odroczył jego wprowadzenie. Jutro w Chełmie będzie protest już nie tylko antyACTA, ale antyrządowy! Czy to początek nowej fali protestów? Nie wiem, ale mam nadzieję, że tak. Mam już odść tego rządu i tego, co się dzieje w Polsce. Chcę, żeby zgodnie ze słowami premiera Donalda Tuska PiS doszedł do władzy i paliwo było po 5zł za litr. Osobiscie nie popieram PiS-u (popieram Prawicę Rzeczypospolitej Marka Jurka, która być może na wiosnę połączy się z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry), ale mam dość Platformy i wolałbym już mniejsze zło od pełnej katastrofy. Czasy rządów PiS były najlepszymi w jakich dane mi było żyć w czasie mojego krótkiego na razie kilkanastoletniego życia (no, już coraz bliżej 20-tki, ale jeszcze trochę). PiS już nie jest tak dobry, jak kiedyś, kiedy jeszcze go popierałem, ale myślę, że udało by się mu wyciągnąć Polskę z kryzysu, zmniejszyć dług publiczny, rozkręcić wyodbywanie gazu i ropy z łupków, wyjaśnić tajemnice związane z katastrofą smoleńską, itd. Tylko, czy starczyłoby rozwiązać Sejm i rozpisać nowe wybory, czy potrzeba aż zamachu stanu?



Komentarze
Pokaż komentarze