"Z drugiej strony trzeba przyznać, że celebracja w dawnej liturgii zbytnio zboczyła w stronę indywidualizmu i prywatności, a wspólnota między kapłanem i wiernymi była niewystarczająca. Mam wielki szacunek dla naszych przodków, którzy podczas mszy cichych odmawiali modlitwy w czasie mszy podane w książeczkach do nabożeństwa - ale na pewno nie można tego uważać za ideał celebracji liturgicznej! Być może te zredukowane formy celebracji leżą u podstaw tego, ze w wielu krajach znikniecie dawnych ksiąg liturgicznych nie miało żadnego znaczenia, nie powodując żadnego bólu. Z drugiej strony tam gdzie ruch liturgiczny wytworzył pewne umiłowanie liturgii, uprzedzając istotne idee soboru [Watykańskiego II] (jak, np. modlitewne uczestnictwo wszystkich w akcji liturgicznej), tam większy był ból z powodu reformy liturgicznej, podjętej w zbytnim pośpiechu i ograniczającej się często do aspektu zewnętrznego. (...)"
"Oto dlaczego zachowanie istotnych kryteriów Konstytucji o Liturgii, które przytoczyłem wyżej, jest ważne również wtedy, gdy się celebruje według dawnego Mszału! W chwili, gdy ta liturgia naprawdę dotknie wiernych swoim pięknem i głębią, wtedy zostanie umiłowana, równocześnie nie będąc w opozycji nie do pogodzenia względem nowej liturgii - byleby tylko wspomniane kryteria były stosowane tak jak chciał tego sobór."
Josef kard. Ratzinger 24.10.1998 Rzym
za: Christianitas 34, s. 39.



Komentarze
Pokaż komentarze