Wczoraj w porannej audycji w Radio Józef mówiłem o Janie Pawle II, a dokładniej o nastrojach społecznych jakie wciąż kształtuje jego osoba. Opierałem się głównie na badaniach jakie przeprowadził zespół badawczy w Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie. Oczywiście wszystko to było na wysokim poziomie ogólności i tematyka zagadnień też była dobrze znana: Jaki jest wizerunek papieża wśród Polaków? Czy zainteresowanie jego osobą przekłada się na posłuszeństwo wobec jego nauk? Czy kolejne fetowanie papieskich rocznic nie jest tylko folklorem?
W czasie tej rozmowy uświadomiłem sobie pożytki instytucjonalizacji emocji społecznych. Tak często przeciwstawia się spontaniczne działania ludzi i ich charyzmatyczny wymiar działaniu zinstytucjonalizowanemu, ale przecież to instytucjonalizacja, w sensie społecznym, zachowuje te wartościowe elementy spontanicznych zachowań, które da się zachować dla lepszego pożytku nas wszystkich. Nie wszystko można zachować, ale nie jest to powód by nie zachowywać niczego. Wierzymy zresztą, że Duch Święty działa nieustannie i nie tylko poprzez tzw. autentyczność. Prawidłowości życia duchowego pokazują nam, że prawdziwy rozwój nie opiera się na spontaniczności i autentyczności (co nie znaczy, że nie możemy w nich znaleźć dużej pomocy) a na ich przekształcaniu w trwałą postawę, w trwałą pracę na rzecz określonego dobra i otwarcie na łaskę. W podobny sposób instytucjonalizacja poprzez sakrament umacnia związek kobiety i mężczyzny, pozwala mu pełniej istnieć siłą łaski Bożej a także podjętej decyzji. W ten sam sposób instytucjonalizacja uczuć, które okazywaliśmy Janowi Pawłowi II w godzinie jego śmierci może pozwolić na głębsze wgryzienie się tego co nam wartościowego pozostawił w glebę polskiej duszy.
tr



Komentarze
Pokaż komentarze