Niestety, obie klęski są moim udziałem. W węgierskich wyborach przegrała sromotnie nie tylko partia FIDESZ, ale jeszcze większą klęskę poniósł mój rezerwowy faworyt, czyli Węgierska Partia Psa o Dwóch Ogonach (Magyar Kétfarkú Kutya Párt) która nie osiągnęła nawet 1% poparcia. Na analizę przyczyn porażki wyborczej Viktora Orbána i jego partii przyjdzie czas, a tymczasem zajmijmy się premierem in spe, Péterem Magyarem, dotychczasowym eurodeputowanym, gdyż już w pierwszym przemówieniu zwycięzca zapowiada rewolucję kadrową na szczytach władzy nie dysponując doświadczonymi kadrami, dającymi nadzieję na sprawne rządy.
Otóż Péter Magyar, przewodniczący Partii Tisza, zaczął od "wysokiego C" wzywając prezydenta Tamása Sulyoka, by poprosił go o utworzenie rządu, a następnie opuszczenie węgierskiego życia publicznego, wezwał także wielu ważnych urzędników państwowych, w tym prezesa węgierskiej rady mediów, do opuszczenia swoich stanowisk.
Trudno w tym znaleźć jakiekolwiek przesłanki współpracy z pokonanymi, czy jakiś ślad nawet sztucznej koncyliacji, co oznacza, że Péter Magyar preferuje polski model sprawowania rządów, dobrze znany nad Wisłą z poczynań naszego ślicznego przywódcy partyjnego o sportowej sylwetce, chłopięcym wyglądzie i także mentalnością. Jak to się skończy?
Isten óvja a magyarokat!



Komentarze
Pokaż komentarze (9)