Blog
paragraf 23% VAT
Soren Sulfur
29 obserwujących 152 notki 250218 odsłon
Soren Sulfur, 4 listopada 2017 r.

Co jest największym problemem UE?

689 2 0 A A A

UE jest w stanie „permanentnego kryzysu”, napięcia wstrząsają nią. Nie jest to spowodowane bankami, imigracją, Rosją czy czymkolwiek innym. To efekt błędnej filozofii u podstaw.

Wszystkie te kryzysy, które Unię dotykają byłyby zapewne poważne, ale nie oznaczałyby zagrożenia załamania, byłyby przezwyciężane jeden po drugim o tyle, o ile UE byłaby sprawną strukturą. Nie jest sprawna strukturą, ponieważ ma błędne fundamenty. Gdy ktoś stoi twardo i pewnie na obydwu nogach to jest w stanie przyjmować ciosy, uchylać się i wyprowadzać ataki. Gdy stoi na czymś niestabilnym a  do tego na jednej nodze – nie ma szans osiągnąć tych samych wyników nawet, jeśli jest sprawnym akrobatą. W końcu coś go przewróci. To jest problemem Unii - złe podstawy. Ale jak to możliwe? UE przecież powstała, by zapewnić pokój i dobrobyt Europie. Czy może być coś lepszego?

Te złe podstawy są artykułowane tylko czasem przez niektórych polityków lub wpływowe intelektualne postacie, i choć nigdy oficjalnie nie legły u podstaw żadnego oficjalnego dokumentu, to budują logikę instytucji i filozofię przyświecającą strukturom, napełniają ją motywacją i wizją świata. Są wszechobecne w dyskursie publicznym, a ich źródła są rozsiane po różnych książkach, kręgach akademickich i biznesowych, politycznych, dziennikarskich. Tworzą one efekt zmarszczek na wodzie, rozchodząc się kręgami i tworząc - wszystkie razem - obraz jaki przedstawiam poniżej.

 

W przeciwieństwie do takiego USA, UE nie postawiła sobie jako celu służenie swoim obywatelom, bo to wymaga do nich zaufania. UE swoim obywatelom nie ufa i ufać nie może, bo wie, że jeśliby wyjawiła swoje cele - zostałyby przez nich odrzucona.

UE dlatego ma wszystkie problemy, które obserwujemy, dlatego nie radzi sobie z kryzysami i wręcz wydaje się jednym wielkim kryzysem, ponieważ jej założeniem nie było wcale tylko osiągnięcie dobrobytu i pokoju-filozofią założycielską UE było osiągnięcie dobrobytu i pokoju poprzez zniszczenie państw narodowych i eliminację narodu jako takiego. I to jest problemem UE.

Filozofia założycielska UE ma korzenie w końcu drugiej wojny światowej. Za jej wybuch, a także wszystkie poprzednie wojny które były europejską normą przez tysiące lat; obwiniono podział kontynentu na jednostki państwowe. Proste połączenie ich gospodarkami by zapobiec konfliktowi nigdy się nie udało, co pokazała pierwsza wojna światowa. Separacja doprowadziła do tego samego (druga wojna). Dopiero ich ubezwłasnowolnienie poprzez stworzenie systemu który uniemożliwiłby im samodzielne podejmowanie decyzji - w tym o wojnie - mogło pozwolić na zaprowadzenie pokoju. To była odpowiedź powojennej prawicy, twórców podwalin integracji europejskiej.

Ale to za mało. Państwa przychodzą i odchodzą, może ich nawet nie być a i tak konflikt może wybuchnąć - gdyż tym, co je generuje, tak samo jak generuje państwo - jest naród.

To podział Europy na narody jest złem, a więc istnienie narodów jest złem które należy zwalczyć by zapanował pokój i dobrobyt. To istnienie narodów powoduje podziały, podziały kreują konflikty, konflikty nieufność i nienawiść, nienawiść zaś potęguje podziały - i koło się zamyka. Eliminacja więc podziałów na narody, ich wymazanie z historii i stworzenie jednego narodu europejskiego jest celem integracji europejskiej.  To odpowiedź lewicy.

 Jest jasne, że członkowie narodów nie będą chcieli łożyć na projekt zmierzający do eliminacji ich istnienia lub ich suwerenności; dlatego nie mogą uczestniczyć w procesie integracji. Musi być on realizowany poza ich wiedzą, za ich plecami w taki sposób, by kiedy ujawnia się integracji skutki, narody musiały się z tym po prostu pogodzić. Zadanie tego typu mogą wykonać tylko nieliczne elity, które są świadome zagrożenia jakim narody i generowane przez nie państwa narodowe są. Tylko jednostki mogą bowiem umknąć z sideł poczucia narodowej tożsamości.

I tak oto narodziły się dwa filary współczesnej integracji europejskiej - prawicowy i lewicowy, razem kroczące ku zniszczeniu tego, co nazywamy Europą.

Pierwszym podejściem do spełnienia tego zadania było stworzenie mechanizmów które zmusiłyby narody do współpracy gospodarczej. Następnie zaczęto tworzyć podstawy dla struktur politycznych, ale struktury te były przeznaczone dla elit-nie dla zaś narodów.  To elity miały projektować następne kroki w ciszy i spokoju, bez wiedzy i kontroli narodów - bo kroki te miały być podjęte wbrew i przeciwko nim.

Trzecim krokiem była próba wygenerowania alternatywnej, paneuropejskiej tożsamości. Bycie Francuzem, Niemcem czy Włochem miało stać się czymś w rodzaju „małej ojczyzny”, czymś mniej ważnym, ustępującym pola europejskości. Włożono sporo wysiłku w  tworzenie zrębów wartości, jakie miały przyświecać temu europejskiemu narodowi, tworzono jego symbole, propagowano je. Ale nie odniosło to szczególnego sukcesu. Gdy przychodziło co do czego każdy naród był sam w sobie i dla siebie.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Optimista Nie, nie marzenie. Widzę co się dzieje i wyciągam wnioski, oraz widzę...
  • @myslewiecjestem " roznica w poziomie zycia Bialorusinow i Litwinow gdzie doskonale widac jak...
  • @Adaś Niezgódka: nie do końca, to nie są terminy absolutne.To co Pan opisuje to interes...

Tematy w dziale Polityka