29 obserwujących
167 notek
284k odsłony
1940 odsłon

Przestańmy się obrażać na Orbana

Wykop Skomentuj59

Kolejne larum, że Węgry stawiają na Rosję, podczas gdy my - na USA. Kolejne powątpiewania w Grupę Wyszehradzką, Trójmorze itd itp. To nonsensowne podejście. 

Węgry są krajem zupełnie inaczej skonfigurowanym geopolitycznie niż Polska. To co dla nas ma sens dla nich sensu mieć nie będzie. Węgry funkcjonują jako kraj mały, a my ledwo-średni; i tym samym nie są w stanie absorbować wielu ciosów zadanych przez większe kraje. Metodą takich państw jak Węgry jest więc oscylowanie między kilkoma silnymi ośrodkami, aby metoda transakcji drobnych wyciągać od nich ile się da. To strategia na przetrwanie, manewrowanie. Każdy kto oczekuje, że Polska mogłaby robić podobnie - myli się, bo dla nas takie podejście byłoby nieracjonalne ze względu na naszą wielkość i położenie. Siły, jakie na nasz kraj oddziaływują są diametralnie inne, nasze działania muszą być odmienne. Zasugerowanie podobnej strategii do węgierskiej byłoby więc kontrproduktywne.  

W naszym interesie leży osłabienie wpływów niemecko-rosyjskich w Europie, i stąd nasz sojusz z USA, czy projekt Trójmorza, który jest raczej skonfigurowany na Chiny. Trójmorze zresztą to majstersztyk polskiego podejścia do problemu naszego położenia geopolitycznego: projekt chiński finasowany przez Niemcy a broniony przez wojsko USA, skierowany przeciwko Rosji. Nie osiągnęlibyśmy tego, gdybyśmy postawili na jeden ośrodek, ten sam co węgierski-Rosję. Wtedy może dostalibyśmy kasę od Niemców i dogadalibyśmy się z Chinami, ale siły te nie byłyby równoważone wkładem amerykańskim. Więc nasze pole manewru skurczyłoby się, nie na odwrót, bo między Rosją-Chinami i Niemcami jest większa zbieżność interesów.  

Nie ma się więc co obrażać na Orbana i biadolić, że nie chce robić tego samego, co my. W przypadku Węgier każdy konflikt z KE powoduje zbliżenie z Rosją. Węgry w ten sposób moderują gorąco konfliktu z UE. Ochłodzenie stosunków z jednym ośrodkiem powoduje ocieplenie z drugim i na odwrót, podbijając stawkę każdej kolejnej transakcji, sprawiając że atrakcyjność Węgier rośnie, a nie maleje. Problemem Orbana może być że w pewnym momencie ktoś go zaszantażuje kosztami takiej transakcji, a on nie będzie już mógł odmówić, bo druga strona odrzuci awanse. Na razie jednak radzi sobie zarówno bez jednej jak i drugiej strony, stąd może podbijać stawkę. 

Z jego punktu widzenia to logiczne, z naszego - niebezpieczne, bo powoduje wzrost wpływów rosyjskich na zapleczu Wyszehradzkim i w Trójmorzu, tymczasem Rosja jest naszym głównym przeciwnikiem w Europie środkowo-wschodniej i główną komplikacją w UE z powodu tendencji Niemec do zbliżania się do Moskwy ze względu na ich konieczność kontrolowania naszego regionu (Niemcy by równoważyć E.zachodnią, Moskwa-by zabezpieczać swój interior). Węgry są więc takim rosyjskim "koniem trojańskim " w naszych projetkach i to samo przez się stanowi zagrożenie. 

Nie możemy jednak Węgier do niczego zmusić, bo raz że jesteśmy na to za słabi, a dwa - nawet jakbyśmy nie byli za słabi to dałoby to efekt odwrotny od zamierzonego. Od tego nacisku cała struktura V4 posypałaby się, bo kraje te dlatego współpracują z Polską w ramach UE, ponieważ Polska jest partnerem naturlanie lepiej skonfigurowanym do układania się. Czytaj: nie jesteśmy w stanie nikogo do niczego zmusić ani trwale zmienić, musimy iść na kompromis. Nasza pozycja przetargowa z miejsca jest niższa, stąd łatwiej jest się takim Czechom, Węgrom czy Słowakom z nami dogadać na warunkach które są dla nich satysfakcjonujące. Inaczej mówiąc-Polacy nie mogą się tak panoszyć, jak panoszyć się mogą Niemcy czy dajmy na to Francuzi. I to jest naszą zaletą w tym układzie i nasza moc w V4, która powoduje że w naturlany sposób przyciagamy kraje regionu, możemy być jego zwornikiem - bo jesteśmy właśnie za słabi, by być mocnymi, i dlatego jeśli dobrze rozgrywamy naszą partię i mądrze korzystamy z zasobów, to mniejsze kraje całego regionu Trójmorza będą grawitować w naszą stronę. Bo to dla nich lepsze. Jeśli teraz nagle spadlibyśmy-zakładając że mielibysy taką moc-jak tona cegieł naWęgry, to reszta krajów machnęłaby na nas ręką. Nie moglibyśmy nikogo przekonać już do niczego, bo zagrozić im nie mamy jak, a to co oferujemy jest zbyt błahe. I te kraje, Węgry również, to wiedzą. Ta pozorna słabość jest zaletą, jeśli się umie z niej korzystać-budując koalicje z lokalnej "drobnicy". 

Wobec tego opcja dyscyplinowania Węgier itp. odpada z urzędu. Co pozostaje? Obecnym podejściem jest ignorowanie tych wyskoków Orbana i ich monitorowanie. V4 jes projektem działającym tylko wtedy, gdy wszystkie te kraje są w UE, gdyż tam zajmują podobną pozycję i są poddawane podobnym presjom geopolitycznym. Poza UE jednak - już tak nie jest, nasze interesy się rozjeżdżaja. Ale nie są przeciwstawne, więc nie generują konfliktów ( w przeciwieństwie do interesów Niemiec czy Rosji). Poczynania Orbana więc są nam niemiłe, ale nie są szkodliwe. Mogą być w przyszłości. By temu zapobiec możemy zrobić jedną rzecz: przyłączyć się. 

Wykop Skomentuj59
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka