6 obserwujących
10 notek
30k odsłon
  2985   0

Wojenni Starsi Panowie Dwaj

Pomnik Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory w Opolu, 2010. Na ławeczce siedzi wnuk, Jan Jeremi Przybora. Fot.  PAP/ Krzysztof Świderski
Pomnik Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory w Opolu, 2010. Na ławeczce siedzi wnuk, Jan Jeremi Przybora. Fot. PAP/ Krzysztof Świderski

Po kapitulacji Warszawy stracili kontakt. Przybora został w Warszawie, a Wasowski wyjechał na wieś, do majątku zaprzyjaźnionego hrabiostwa Zamoyskich. Tam wykładał przedmioty ścisłe, uczył muzyki i rysunku. „Kształcił hrabięta i brał udział w tajnym nauczaniu, w zakresie gimnazjum, z tajną maturą włącznie. Tam też zaskoczył go wybuch powstania warszawskiego” i w powstańczym radiu się już nie spotkali.

Dymy nad Warszawą 

Przybora okupację przeżył na posadzie urzędnika w warszawskim magistracie, a potem prowadząc niewielki sklepik. Podczas Powstania Warszawskiego pożegnał Krzyżewskiego, który był zastępcą dowódcy plutonu batalionu „Łukasiński” Armii Krajowej, a walczył w batalionie „Gozdawa”. Zginął 26 sierpnia 1944 P – podczas walk o kościół Kanoniczek na placu Teatralnym został trafiony w czoło przez niemieckiego snajpera.

– Do ostatnich dni będę pamiętał taką scenę, kiedy przyjechał do mnie na Sadybę na rozklekotanym rowerze w jeden z ostatnich dni przed wybuchem Powstania. Odprowadzałem go do alei Sobieskiego. Utkwił mi w pamięci obraz kłębiących się nad miastem chmur, jakby były to już dymy pożarów, które miały za kilka dni nad Warszawą zastępować chmury – wspominał Przybora.

Jego syn, Konstanty Przybora, miał ojca za „niebohaterskiego zupełnie człowieka, który w momencie wybuchu powstania natychmiast, z własnej woli i przedwojennego poczucia obowiązku, przedostał się do legendarnej powstańczej rozgłośni »Błyskawica«, w której do końca pełnił dyżur spikera, śpiąc na podłodze pod ostrzałem”.

Został przyporządkowany do Oddziału VI Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej , jako spiker w stacji nadawczo-odbiorczej „Błyskawica”. Wszedł do ekipy Polskiego Radia i pracował aż do zniszczenia stacji 4 października.

„Błyskawica” pierwszy program powstańczy nadała 8 sierpnia 1944 r. o godz. 9.45. Została skonstruowana już w 1943 roku w Częstochowie przez Antoniego Zębika „Biegłego” oraz Czesława Dróżdża – podkomendnych oficera Oddziału V (dowodzenia i łączności) Komendy Głównej AK, por. inż. Jana Brodziaka „Adlera”. Kiedy była gotowa, „Biegły” rozpoczął nadawanie krótkich audycji. W lipcu 1944 r. stacja nadawczo – odbiorcza została przewieziona do Warszawy, gdzie ukryto ją w warsztacie samochodowym przy ul. Huculskiej. Nadawać zaś miała w lokalu przy ul. Mazowieckiej 10.

W pierwszych godzinach po wybuchu Powstania Warszawskiego dwóch oficerów Biura Informacji i Propagandy KG AK, por. Antoni Szadkowski „Leszek” i ppor. Stefan Chojnacki „Kłos”, otrzymało zadanie przetransportowania „Błyskawicy” z Huculskiej na Mazowiecką. Niestety, w trakcie przenoszenia skrzyń z rozmontowaną na podzespoły radiostacją, żołnierze dostali się pod ostrzał wroga. Zginął wtedy m.in. por. „Kłos”.

Skrzynie zaległy na jednym z podwórek. 1 sierpnia 1944 padał deszcz i niestety radiostacja zamokła. Przypomniano sobie o paczkach po paru godzinach, kiedy powstańcy odparli Niemców. Po otwarciu skrzyń okazało się, że podzespoły radiostacji całkowicie zamokły. Przeniesiono je na ul. Jasną 9, róg Świętokrzyskiej, do gmachu PKO (dziś mieści się tam Urząd Pocztowy numer 1). Tam suszyły się aż do 8 sierpnia, kiedy to wreszcie „Błyskawica” ruszyła.

 „Halo, tu mówi »Błyskawica«! Stacja nadawcza Armii Krajowej w Warszawie, na fali 32,8 oraz 52,1 m. Duch Warszawy jest wspaniały. Wspaniałe są kobiety Warszawy. Są wszędzie, na linii razem z żołnierzami lub jako sanitariuszki albo też łączniczki. Nawet dzieci ożywione są cudownym duchem męstwa. Pozdrawiamy wszystkich wolność miłujących ludzi świata! Żołnierzy Polski walczących we Włoszech i we Francji, polskich lotników i marynarzy” – tak brzmiał pierwszy komunikat, wypowiedziany przez Zbigniewa Świętochowskiego.

– Ten moment, kiedy się otwarcie mówiło na falach eteru o Polsce i o polskich sprawach, to była wielka satysfakcja. Zwłaszcza w pierwszych dniach. To są słowa takie dość patetyczne, jak patriotyzm, miłość ojczyzny, wtedy człowiek na co dzień tak tych spraw nie ujmował. Była więc frajda, że jest się na tym skrawku niepodległej Polski po tych strasznych, koszmarnych latach okupacji – wspominał Przybora w latach 90. w Polskim Radiu. – To są sprawy dla mnie niesłychanie intymne i głębokie. To dawało ogromną satysfakcję, radość, ale właściwie było to jakąś normalną konsekwencją biegu zdarzeń. Jakoś natura w człowieku tak dalece nie godziła się z tym, co się działo przez tych parę lat, uważało się, że na pewno kiedyś przyjdzie taki moment, że znowu będzie można mówić po polsku do szerokiego świata – mówił.

Szefem programowym „Błyskawicy” był Stanisław Zadrożny ps. Pawlicz. Komendantem i szefem technicznym radiostacji – Jan Gieorgica ps. Grzegorzewicz. Nazwą ściągniętą ze znanego polskiego okrętu „Błyskawica” chcieli oddać hołd Marynarce Wojennej.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura