Znajomy Józefa K. Znajomy Józefa K.
185
BLOG

Imigrant poprawny jak Brytyjczyk

Znajomy Józefa K. Znajomy Józefa K. Społeczeństwo Obserwuj notkę 2

Zjednoczone Królestwo to pięknie zorganizowana struktura i fachowo uporządkowana konstrukcja. Nieodłącznym elementem codzienności jest tutaj nieśmiertelna poprawność polityczna, posunięta wesoło do granic absurdu i znakomitej wręcz przesady.

Przykłady? Proszę bardzo! Jedna z gazet angielskich, nie pomnę już tytułu, bo był długi i zagraniczny, przeprowadziła swego czasu ankietę na temat kurtuazji i dobrych manier panujących wśród pasażerów środków transportu publicznego. No i panie poskarżyły się na panów. Gardłowały zwłaszcza niewiasty będące w stanie błogosławionym: bo podróżujący panowie, nie dość, że nie okazują właściwej ich stanowi atencji to na dodatek bardzo niechętnie ustępują miejsca w metrze.
Panowie ripostowali: nie ustępują miejsc, bo nie chcą nikogo urazić. Trudno im jest bowiem w ułamku sekundy i do tego w godzinach szczytu, które, jak wiadomo, kapitalnie ograniczają widoczność, stuprocentowo określić, czy dana kobieta zostanie wkrótce szczęśliwą mamą czy tylko, po prostu, jest monstrualnie gruba lub nazbyt dobrze rozwinięta w barach.
Sposób postepowania z niewiastami to kwestia drażliwa i delikatna – niejeden polski emigrant może znaleźć się w nie lada opałach, kiedy przyjdzie mu do łba hołdowanie ojczyźnianym nawykom grzecznościowym. By nie być gołosłownym, ku przestrodze, oto lista karygodnych i niedopuszczalnych zachowań w temacie angielskich dam: nie całuj w rękę, nie przepuszczaj przodem przez drzwi i w żadnym wypadku nie pomagaj kobiecie nosić czegokolwiek. Zwłaszcza jeśli jest to coś bardzo ciężkiego!
Historyjka poparta autentycznym przykładem: pewien z naszych eksportowych dżentelmenów, został objechany z góry na dół przez drobną kobiecinę - Polak, widząc, jak wątła ta niewiasta, miota się na wietrze z dużym, rozkładanym parasolem, rzucił się bohatersko na ratunek. No i natychmiast oberwał. Bo pani od parasola była walczącą feministką, a dla takich, jak wiadomo, najgorszą obrazą jest udowodnienie im faktu, że nie potrafią zrobić czegoś same i to na męską modłę.
Niektórym Polakom rodzi się w głowach śmiała myśl: otóż, wychodząc nocą na szlak knajp, próbują szczęścia w temacie podrywania Angielek. Myśl, sama w sobie szlachetna i bojowa, powinna być skojarzona z zachowaniem osobliwych środków bezpieczeństwa. Pierwsza i naczelna zasada bezpieczeństwa mówi: nie gap się i nie próbuj złapać kontaktu wzrokowego z wybranką serca! Bo gapienie się jest w bardzo złym tonie. Druga zasada głosi wyraźnie: jeśli, mimo braku komunikacji wzrokowej, nadal próbujesz poderwać Angielkę to najlepiej w ogóle z nią nie rozmawiaj. Dlaczego? Bo nasza polska ułańskość może zafundować ci przykrego kopa w siedzenie.
Posłużmy się prostym przykładem: otóż, gdy spotkanej w knajpie Polce powiemy, że jest piękna i urocza, to być może będzie to początek dobrej pogawędki i jeszcze lepszej znajomości.
Natomiast, gdy wierząc głęboko w magię słów, wypróbujemy tego samego zagajenia na Angielce to finał potrafi być rożny. W skrajnych przypadkach Brytyjka gotowa jest wezwać na ratunek policję. Bo oto poczuła się mentalnie napastowana…A przecież stąd już tylko krok do froterowania, nieprawdaż?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo