Przełom po 15 latach. Cała Polska żyła tą zbrodnią
Sprawa zabójstwa 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej z Gdyni przez lata pozostawała jedną z najbardziej wstrząsających niewyjaśnionych zbrodni w Polsce. Dziewczynka zginęła 23 sierpnia 2011 roku. Po odprowadzeniu koleżanki na przystanek nie wróciła do domu. Jej częściowo roznegliżowane ciało odnalazła matka dziewczynki w zaroślach niedaleko miejsca zamieszkania. Około dwie godziny po dokonaniu morderstwa.
Przełom nastąpił w lipcu 2026 roku. Funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, działając na polecenie Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, zatrzymali 37-letniego Michała S. – 21 lipca 2026 r. w Gdyni zatrzymano 37-latka, któremu przedstawiono zarzut zabójstwa w związku ze zgwałceniem 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące – przekazał "Faktowi" rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku prok. Mariusz Marciniak.
Zatrzymanie pod domem. "Wiedziałem, że po mnie przyjdziecie"
Jak ustalił "Fakt", do zatrzymania doszło wcześnie rano 21 lipca. Michał S. wychodził właśnie z domu, aby wyrzucić śmieci i udać się do pracy. Policjanci celowo przeprowadzili akcję poza mieszkaniem. Podkom. Anna Banaszewska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku wyjaśniła, że zdecydowano się na takie rozwiązanie ze względu na dobro żony i małych dzieci zatrzymanego.
Według informacji przekazanych przez śledczych mężczyzna spontanicznie przyznał się do zabójstwa. Z kolei "Fakt" podał, że po początkowym zaskoczeniu miał wypowiedzieć pięć słów, które mogą świadczyć o tym, że spodziewał się zatrzymania. – Wiedziałem, że po mnie przyjdziecie – miał powiedzieć.
Po przedstawieniu zarzutów Michał S. przyznał się do winy, jednak odmówił składania wyjaśnień. Nie wiadomo, czy prokuratura pozna motyw zbrodni sprzed 15 lat.
Kim jest Michał S.? Mąż, ojciec i pasjonat biegania
Z ustaleń śledczych wynika, że przez ostatnie kilkanaście lat Michał S. prowadził życie, które nie wzbudzało podejrzeń otoczenia. 37-latek jest mężem i ojcem dwójki dzieci w wieku przedszkolnym. Nigdy wcześniej nie był notowany przez policję.
Znajomi kojarzyli go przede wszystkim z aktywności sportowej. Regularnie startował w maratonach i lokalnych biegach, a w mediach społecznościowych publikował zdjęcia z zawodów oraz relacje z treningów. Chętnie zamieszczał także fotografie z rodziną i komentował wydarzenia dotyczące Gdyni. Ślub wziął w 2018 roku. Kilka lat później został ojcem dwójki dzieci. Obecnie są w wieku przedszkolnym.
Mieszkał kilkaset metrów od miejsca zbrodni
W chwili zabójstwa Izabeli Strzałkowskiej Michał S. miał 22 lata i studiował. Mieszkał w gdyńskiej dzielnicy Dąbrowa, zaledwie kilkaset metrów od miejsca, gdzie odnaleziono ciało 13-latki. Sekcja zwłok wykazała, że dziewczynka została uduszona, a zbrodnia miała charakter seksualny.
Przez lata śledczy przesłuchali setki świadków oraz zabezpieczyli setki próbek DNA, jednak sprawcy nie udało się ustalić. Przełom dzięki wysiłkom śledczym z Archiwum X przyniosło dopiero zastosowanie genealogii genetycznej – nowoczesnej metody pozwalającej na analizę pokrewieństwa na podstawie materiału biologicznego. Dzięki niej zawężono krąg podejrzanych, a następnie pobrano materiał DNA od Michała S. Badania wykazały pełną zgodność z materiałem zabezpieczonym na miejscu zbrodni.
Jaka kara grozi Michałowi S.?
Michał S. usłyszał zarzut zabójstwa w związku ze zgwałceniem 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego aresztu tymczasowego. Za zarzucaną zbrodnię grozi mu kara nie niższa niż 12 lat pozbawienia wolności, kara 25 lat więzienia lub dożywotnie pozbawienie wolności. Jego Facebook dosłownie płonie od komentarzy. "Będziesz smażył się w piekle", "zwyrodnialec", "jak można zamordować dziecko", "pozdrowienia do więzienia" i dyskusje nad karą śmierci - na jego profilu jest kilka tysięcy komentarzy. Obrywają też jego znajomi za wpisy sprzed lat na tablicy Michała S. Żone podejrzanego usunęła swoje konto, by nie czytać wiadomości od internautów.
Fot. Moment zatrzymania Michała S. przez policję
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)