Paulo Paulo
722
BLOG

Dlaczego nie został ogłoszony stan klęski żywiołowej ?

Paulo Paulo Polityka Obserwuj notkę 3

  Ostatnie dni są pełne relacji i transmisji z terenów dotkniętych kataklizmem powodzi. Oglądając to wszystko, nieodparcie przypominają się sceny z roku 1997. Z tą tylko różnicą, że obecnie rolę niszczycielskiej siły przejęła rzeka Wisła. Ale równie niebezpieczne są stany alarmowe na Odrze i Warcie. W kilku powiatach najwcześniej zalanych, woda powoli ustępuje, ukazując ogrom zniszczeń i tragedii ludzkich. Wiele obszarów (min.: Tarnobrzeg, Sandomierz, Kazimierz Dolny, mazowieckie powiaty nad Wisłą) są w dalszym ciągu w dużej mierze pod wodą. W Sandomierzu pracownicy Huty szkła toczą przez cały czas walkę o uratowanie swoich miejsc pracy.  Poziom Wisły na wysokości centrum Warszawy przekroczył wszelkie notowane do tej pory wysokości. Wały są nasiąknięte wodą do granic możliwości, gdzieniegdzie pękają, a prognozy przewidują, że dramatycznie wysoki stan wód może utrzymywać się przez kilka dni. Wielka woda dociera właśnie do tamy we Włocławku. Straty są już szacowane na 10 mld złotych. Tysiące ludzi są ewakuowane i spora część niestety nie będzie miała już do czego wracać. Łącząc wszystkie te fakty, coraz bardziej nie daje spokoju pytanie dlaczego rząd nie podjął decyzji o wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej. Jaka sytuacja, jeśli nie ta teraz, musiałaby zaistnieć żeby uznano to za konieczne ?  Premier Donald Tusk, zdjął marynarkę i objeżdża zalane tereny. Na pytania odnośnie wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego odpowiada, że to nic pomoże ludziom, a strażacy nie będą od tego lepiej pracować.  Pewnie tak, ale w jakimś celu zostały stworzone i opłacone przez podatników struktury państwa, ktoś skodyfikował prawo i napisał konstytucję zawierając jednocześnie instrukcje co jak i kiedy zrobić. Może wobec tego należałoby wykreślić artykuł o stanach nadzwyczajnych ? Zlikwidować rządowe centrum bezpieczeństwa i zarządzania kryzysami ? Do tego premier już się nie odniósł. To co dodał od siebie to min.: „ zapamiętać, kto co sp…” czyli przekładając - miejcie pretensje do władzy samorządowej, a nie centralnej, a także „ marszałek mnie o…” - to o spóźnieniu się na posiedzenie rady bezpieczeństwa narodowego. Wywołany marszałek, kandydat i p.o. prezydenta Bronisław Komorowski również postanowił wziąć przykład z premiera, zaopatrzony w kamery TV ,gumiaki i myśliwską kurtkę (ale spokojnie bez dubeltówki) ruszył w teren by z „przyjemnością” odwiedzić zatopione obszary, pocieszyć powodzian, że „woda spływa”. Nawet wyrwał się przed szereg i chciał rozważyć wprowadzenie „stanu wyjątkowego”. Być może prawdziwe są stwierdzenia, że rząd nie chce wprowadzić stanu klęski żywiołowej, by nie opóźniać wyborów prezydenckich (swoją drogą nie wyobrażam sobie jak te wybory przebiegną na zalanych obecnie terenach), a być może nie. Być może za jakiś czas okaże się, że ktoś znowu na czas nie znał zapisów ustawy, prawa bądź najzwyczajniej w świecie znów zapanował proceduralny „tumiwisizm”. Z całą pewnością panował wtedy, gdy wydawano pozwolenia na zabudowę obszarów zagrożonych zalaniem (tu wina rozkłada się też na samorządy), gdy mieszkaniec domu na zagrożonym obszarze nie ubezpieczył go, gdy nie przyłożono adekwatnej wagi do prognoz i ewakuacji, wreszcie gdy rząd seryjnie skreślił wszystkie inwestycje w infrastrukturę przeciwpowodziową sygnowane nazwiskiem ś.p. Grażyny Gęsickiej. Być może faktycznie nie było jednak potrzeby wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, gdyż nasze obecne państwo permanentnie funkcjonuje na zasadzie jednego, wielkiego, nie przewidywalnego stanu nadzwyczajnego.

 

UPDATE: godz 14.28, Odra przerwała wał we Wrocławiu i wlewa się na ulice tragicznie doświadczonego 13 lat temu osiedla Kozanów ...

 

Paulo
O mnie Paulo

Konserwatysta Si Deus nobiscum, quis contra nos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka