Tomasz Lis dostaje Wiktora i fotel redaktora naczelnego „Wprost”. Pod napływem tych silnych emocji postanawia być prawie jak Jan Pospieszalski. Prawie robi różnicę, więc na plac boju (Teatralny) posyła swojego giermka, by nieudolnie udowodnić, że „straszny dwór” z Łazienek jest także obecny w obozie Jarosława Kaczyńskiego.
Sąd Najwyższy orzeka, iż przestępstwa popełnione przez SB przedawniają się po 5 latach czyli w… 1995 r. Dodajmy do tego najnowszą ustawę o IPN podpisaną już przez p.o. prezydenta, w której między innymi każdy były SBek czy TW ma prawo zastrzec dotyczące go akta na 50 lat i ofiary zbrodni komunistycznych PRL mogą zapomnieć o jakiejkolwiek sprawiedliwości i zadośćuczynieniu.
Premier Donald Tusk, nowy naczelnik hydrologii państwa polskiego ratuje kraj przed powodzią. Znajdują się pierwsi winni powodzi – bobry. Legitymacje partyjne PIS musiało porwać z prądem w dół rzeki, poszukiwania trwają.
Marek Belka (kiedyś TW „Piotr”, b. premier rządu SLD, od którego Donald Tusk w 2005 r. żądał ustąpienia ze stanowiska) zostaje kandydatem PO wskazanym przez Bronisława Komorowskiego na szefa NBP. Marszałek się spieszy, a Aleksander Kwaśniewski, Ryszard Kalisz i Wojciech Olejniczak pewnie już spieszą z deklaracjami członkowskimi PO.
Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (złożony z samych Rosjan) dekretuje, że wszystko co złe w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, to było po stronie polskiej, dokładnie pilotów. Akredytowany współpracownik, pożyteczny kwiatek do kożucha Komitetu, nowa gwiazda mediów, płk Edmund Klich wie o wszystkim, ale mówi tylko tyle ile chce tzn. może. Polska już nie jest petentem. Urra. Czarnych skrzynek ciągle brak.
Bronisław Komorowski ogłasza „urbi et orbi”, że tak konkretnie to jest z Polski. No to faktycznie chyba „…szkoda Polski…”.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)