Muszę przyznać, że do ostatnich wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego podszedłem z pewną rezerwą. Ciągle mam wątpliwości czy próba takiego przekonania do siebie elektoratu Grzegorza Napieralskiego ma sens. Czy zysk, jeśli jakikolwiek, nie będzie okupiony dużą stratą, a w efekcie przegraną Jarosława Kaczyńskiego i problemem przed kolejnymi wyborami. Przeczytałem sporo różnych opinii, komentarzy. Przeczytałem notki Toyaha, po których ciągle nie mogę się otrząsnąć... Spora część mediów i prasy już "krzyczy" o kryzysie tożsamości PIS, kolejnej odsłonie fałszu i obłudy Kaczyńskiego, buncie wyborców. Wszystkie moje dotychczasowe przemyślenia, kalkulacje i analizy jak by się przewartościowały. Niepokoi mnie także fakt, iż Ci którzy najgłośniej lamentują z powodu słów Kaczyńskiego, jeszcze do niedawna opluwali go za dokładnie odwrotną postawę, a do tego żałosnego chóru, zapewne niechcący i pomimo (chcę wierzyć) najszczerszych intencji, dołączają także zwolennicy Kaczyńskiego. Naprawdę, nie możemy dać się skłócić i podzielić właśnie teraz, gdy zwycięstwo zdaje się być niewiarygodnie bliskie. Może im o to właśnie chodzi ? A może się mylę ?
30
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)