Okazało się, że pionierski pomysł sztabu Jarosława Kaczyńskiego na prowadzenie kampanii poprzez telefonicznie zachęcanie wyborców jest tak atrakcyjny, że ktoś postanowił sobie go po prostu zabrać. Policja badała sprawę na miejscu w Hotelu Europejskim, lecz śladów potencjalnego złodzieja lub zlodziei na razie brak. Wiadomo tylko, że sprzęt zniknął podczas wieczoru wyborczego 20.06.2010 (tak, tego traumatycznego dla Komorowskiego i jego koterii). Tu należy także w w moim przekonaniu wrzucić mały kamyczek do ogródka sztabu Kaczyńskiego, za brak należytej "opieki" nad takim cackiem, zwłaszcza gdy wiadomo jakimi metodami posługują się w tym kraju różni zawistni ludzie. Ale mam również taką małą radę. Gdy ktoś nie może znaleźć swojego telefonu komórkowego, często prosi znajomych by na jego numer po prostu... zadzwonili. Po sygnale dźwiękowym można dość szybko swój aparat odnaleźć. Może należałoby zadzwonić na numery ukradzionych telefonów i... "posłuchać" co dzieje się w siedzibie sztabu Bronisława Komorowskiego ?
44
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (12)