Jest to decyzja, która niezwykle mnie ucieszyła. Ucieszyła gdyż uważam, że ludzie mądrzy, godni, uczciwi, z własnymi poglądami, nawet jeśli na co dzień w pewnych kwestiach odmiennymi, powinni się w kluczowych momentach wspierać. Tylko wtedy nasz kraj zmieni się na lepsze. Jarosław Kaczyński po zwycięskiej debacie "puszcza" ostatnie oczko do sympatyków szeroko pojętej polityki prospołecznej i będzie w spokoju oczekiwał wyników II tury. Jak napisałem w poprzedniej notce niezależnie od tych wyników on już wygrał...
Co z kolei słychać w obozie ludzi o cechach nieco "odmiennych" niż tych, o których napisałem w odniesieniu do min.: Kaczyńskiego i Korwin-Mikke ?
Kandydat myśliwy i podający długopisy Bronisław Komorowski już otwarcie przyznał się, że przyczynia się do wyludnienia Polski. Na pewno może liczyć w tym na pomoc swojego najserdeczniejszego kumpla Janusza Palikota, obecnie specjalisty od "zastrzeliwania i patroszenia". Trochę mniej serdeczny kumpel premier Donald Tusk, również specjalista, ale od "piekła", "wojny" i "smażenia" przegląda sobie pewnie po raz kolejny nagranie z ostatniego zjazdu wierchuszki PO, zastanawiając się czy wreszcie przebił w agresji i nienawiści "straszny dwór z Łazieniek", zwany eufemistycznie komitetem honorowym Komorowskiego. Sławomir Nowak, szef sztabu Komorowskiego, specjalista od „dzielenia Polski i Polaków” delektuje się słowami kłamstwo i pinokio. Pinokiu, gdy kłamał to wydłużał się nos, ale jak spojrzy się na Nowaka, to bajkę trzeba będzie zmienić na taką co opowiada o lalce, która jak kłamała to chudła. Do ostatnich godzin kampanii będą rzucać bluźnierstwa, kłamstwa i zastanawiać się czy dostatecznie dużo ludzi zostało przestraszonych, ściemnionych, podjudzonych do nienawiści i nastawionych przeciwko, negatywnie. Wszyscy oni w niesamowitym napięciu i stresie będą czekać do niedzieli wieczór, a następnie do poniedziałku rano, może nawet południe.
A my ? W spokoju, z radością i pozytywną energią idziemy 4 lipca głosować na Jarka !
Na koniec dodam, że wszystko wskazuje na to, iż wizyta sekretarz stanu USA Hilary Clinton „dyplomatycznie” ominie marszałka i jeszcze p.o. prezydenta Komorowskiego oraz premiera Tuska. Natomiast Jarosław Kaczyński, oskarżany przez sztab Komorowskiego o brak umiejętności budowania kontaktów w polityce zagranicznej, jako lider opozycji tylko w trakcie samej kampanii wyborczej spotkał się min.: z ambasadorami państw UE, władzami Frankfurtu nad Odrą oraz zwycięzcami swoich krajowych wyborów- świeżo upieczonymi premierami: Węgier Viktorem Orbanem oraz Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem. W sumie chyba nic dziwnego, spotkali się ludzie adekwatnego formatu.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)