12 obserwujących
212 notek
210k odsłon
593 odsłony

Małgorzata Prompter

Wykop Skomentuj9

W tych gorących dniach grudniowych towarzysze z Platformy są zajęci szukaniem pomysłu na kampanię. Pani Małgorzata szuka programu, pan Grzegorz szuka szukających, a ci ostatni zaszyli się na zapleczu rzeczywistości i nie mają zamiaru wychylać się. Bo jak znaleźć coś, czego nie ma? Nie da się. No, po prostu nie da się. Opowiadają bajki, że zachowają programy społeczne, które wprowadził PiS. Nikt im nie zabroni, mają prawo i możliwości do snucia opowieści. Będą obiecywać rano, w południe i wieczorem. A nocami będą śnić o tym wszystkim. 

Tymczasem pani kandydatka bardzo się stara, uczy się czytać płynnie i bez zająknięcia, bez spinki i bez spięcia. No i bez zadęcia. A jednak bywa różnie. „Polska powinna funkcjonować jak normalny przyjazny kraj. Powinny być rzeki, zieleń, powinniśmy móc zobaczyć słońce” - powiedziała. I mnie przekonała.

Niektórzy uważają, że jest nieprzygotowana, niekompetentna. „To było tak żenujące wystąpienie, że aż smutne. Zrobiło mi się jej żal” — powiedział poseł Dominik Tarczyński po jednej z wypowiedzi. „Nie potrafiła płynnie odczytać tego, co jej napisano. Poprawiała się, nie znalazła programu. Była jak dziecko we mgle, które chce być premierem Polski. Dramat, dramat, dramat” – dodał. Bo jak ktoś nie może, to i prompter nie pomoże.

Przypomnę mniej zorientowanym, że prompter, jak mówi Wikipedia, to „urządzenie służące do wyświetlania wcześniej zapisanego tekstu, który jest czytany przez osobę stojącą przed kamerą. Jego ekran jest montowany w pozycji poziomej przed obiektywem kamery, a wytwarzany przez niego obraz jest odbijany przez lustra weneckie umieszczone na osi optycznej kamery”.

Czytając tekst z promptera można patrzeć wprost w obiektyw, co daje złudzenie naturalnego mówienia z pamięci. Dzięki temu wynalazkowi pani kandydatka wie, co mówi. A może raczej, wie co ma powiedzieć, żeby było ładnie, inteligentnie i spontanicznie. I złudzenie samodzielności jest głębokie, szczerze. Bo ona to wszystko z głowy i programu partii. Programu, którego nikt nie widział i nikt nic o nim nie wie.

A pani Małgorzata nie może się schować, bo musi kandydować, dlatego udziela się bardzo mocno i często. „Moim zdaniem jedyną poprawką, jaką można złożyć do projektu nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych, jest jej odrzucenie w całości” — powiedziała w rozmowie z portalem wPolityce. Przy okazji wyraziła głębokie zadowolenie z frekwencji na protestach w obronie sądów. Zwłaszcza, gdy zobaczyła tłumy ludzi na krakowskim rynku. Nie ważne, że zdjęcie przedstawiało kibiców świętujących klubową rocznicę. Tłumy były i fajnie. Można w świat bajki puszczać. Pani polityk nie ukrywała, że jest zadowolona z liczby osób, które pojawiły się na manifestacjach. „Budzi się wśród obywateli świadomość i odpowiedzialność, że zdają sobie sprawę z tego, że to co się dzieje, jest niebezpieczne, i że chcą bronić zarówno swojej wolności i polskiej konstytucji, i tego, abyśmy dalej żyli w państwie demokratycznym” — orzekła. Trzeba dodać, że bez pomocy promptera.

W tym czasie, gdy „obudziła się świadomość”, pan były premier Donald Tusk szczerze podpisywał swoją książkę. Ludzi było tysiące, a długopis jeden, więc napracował się jak nigdy wcześniej. Szczerze, jak to on ma w zwyczaju.

Pani Małgorzata tymczasem obiecuje, że „szóstka Schetyny” i nowe propozycje (finansowanie in vitro, równe płace dla kobiet i mężczyzn itd.), będą z pewnością przez nią zrealizowane. Szczerze. Dodatkowe kilkadziesiąt miliardów, to przecież kieszonkowe dla Donalda, więc jakby coś, to pożyczy na niezły procent. Tak też dzielnie Platforma obiecuje ustami uśmiechniętej pani kandydatki. I jest miło i obiecująco.

Kidawa-Błońska obiecuje normalność, w porównaniu z PiS. Żartuje nawet z Grzegorza Schetyny, z tego czy program jest, czy go nie ma. Jest miło i bardzo optymistycznie. Jeszcze trochę ją stres zjada, ale od czego jest przyjaciel prompter. Tak też rośnie na naszych oczach przywódczyni dla towarzyszy.

Będzie wesoło i szczerze, kompletnie i kompetentnie, „bo powinny być rzeki, zieleń, powinniśmy móc zobaczyć słońce”. Pytanie tylko jedno – kto rządzi prompterem?

Dr Paweł Janowski

Redaktor naczelny miesięcznika „Czas Solidarności”

Felieton ukazał się w „Tygodniku Solidarność”


Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka