"Dziennik" ekscytuje się, że na miesiąc przed zapowiadaną wizytą 1 września, premier Putin jeszcze nie potwierdził przyjazdu. Rzekomo boi się, że w trakcie rocznicowych obchodów mogą paść jakieś słowa o postawie ówczesnego ZSRR i Paktu Ribbentrop-Mołotow. http://www.dziennik.pl/polityka/article421215/Putin_obawia_sie_wizyty_w_Polsce.html
Jest też o tym, jak to polskie władze robią wszystko, żeby Broń Boże, nic a nic nie przypomniało niewygodnej prawdy.
A ja myślę, że to sprytne posunięcie Putina i jego chłopców. Nastraszą, nastraszą, a potem pod pomnikiem Westerplatte premier Rosji łaskawie przyzna, że układ Ribbentrop-Mołotow - choć rozsądny z punktu widzenia polityki i strategii - był ... no może trochę jednak nie moralny. A może nawet powie, że w Katyniu nie strzelali jednak Niemcy a tysiące polskich oficerów nie popełniło samobójstwa albo nie rozpłynęło się wna pustyni kazachskiej?
I co wtedy? Co wtedy? Chyba trzeba będzie z wdzięczności wydać natychmiastową zgodę na Rurociąg Północny albo odrzucić pomysł budowy tarczy antyrakietowej pod Radzikowem... Innej możliwości nie widzę, bo przecież car-batiuszka może się rozgniewać. Boże, chroń!!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)